piątek, 20 marca 2015

Prolog

Calin z Rodu Wiatru pochylał się nad swoim najnowszym kochankiem.
Nie miał już z niego pożytku. Ludzie tak szybko się kończyli, mimo to mężczyzna posłużył mu przez dwa tygodnie co stanowiło swojego rodzaju rekord.
Przystojny czarnowłosy mężczyzna o niemal białej skórze pokrytej kunsztownymi tatuażami, umięśniony o intensywnie zielonych oczach ze szpiczastymi oczami zarzucił na siebie błękitny lekki płaszcz i wyszedł z komnaty pogrążonej w całkowitej ciemności. Już nie interesował się zdobyczą i wiedział że czas poszukać nowej. Upodobał sobie ludzi bo nimi łatwo było manipulować a ich cierpienie również sprawiało mu przyjemność większą nawet niż uciechy ciała.
Był członkiem Wysokiej Rady, jednym z książąt i mógł sobie na to pozwolić.
Szedł teraz przez jasny korytarz po marmurowej posadce by spotkać się z przyjacielem Errdil był z Rodu Ognia, byli swoim zaprzeczeniem tamten szukał wśród ludzi Prawdziwej Miłości dla niego ona nie istniała. Różnili się też fizycznie ognisty elf był szczupłym młodzieńcem o jasnych włosach i czarnych jak noc oczach które ciągle się śmiały.
Dziś znów wyruszali do Świata Ludzi a to wymagało przygotowań.

Erin Watt nie miał dobrego dnia, właściwie on nie miał dobrego roku ani nawet dobrego życia. Odkąd pamiętał mieszkał tylko z  surową ciotką i jej tak zwanym przyjacielem który wciąż do dręczył. Dręczyli go oboje chociaż każdy na swój sposób. Nie miał też żadnych przyjaciół a odkąd skończył 15 lat zdał sobie sprawę że nie interesują go dziewczyny, właściwie to nie powinno go zaskoczyć. Z jego wyglądem a miał tylko 150 cm wzrostu był szczupły jasnowłosy z dużymi niebieskimi oczami długimi rzęsami, miękkimi rysami i pełnymi ustami nie mogło być inaczej, no i jeszcze to imię jak dla panienki.
Gdy był mały uciekał w świat baśni miał bujną wyobraźnię i nie raz opowiadał że widzi w lesie czy na ulicy kogoś kogo nie powinno tam być.
Miał też wymyślonego przyjaciela ale to również nie skończyło się dla niego dobrze bo przestał go widzieć dopiero kilka miesięcy temu. Na dodatek to Hun, jak chłopak go nazwał sam się z nim rozstał mówiąc że jest już duży i sam sobie poradzi.
Od tego czasu Erin użalał się nas sobą i coraz więcej czasu spędzał z nosem w książkach. W małym Kanadyjskim miasteczku jeśli nie byłeś w bandzie chuliganów i tak nie było wiele do roboty.
Jedyną osobą z którą jeszcze rozmawiał była właścicielka antykwariatu dziwaczka która twierdziła że potrafi widzieć przyszłość.
Tego wieczoru wracał właśnie od  pani Mey z nową książką pod pachą, wciąż podkładała mu pod nos mity, baśnie i romanse a on nie potrafił odmówić.
Zatrzymał się przed nowo otwartym sklepem ze sprzętem sportowym chyba tylko po to żeby udowodnić sobie że jest młodym mężczyzną i nagle poczuł silne uderzenie w głowę.
Ostatnie co pamiętał to rozmazana sylwetka dawnego wymyślonego towarzysza zabaw po czym ogarnęła go ciemność.

Lyf elf Ziemi opiekował się Ludzkim chłopcem bo tak nakazała mu matka. Lubił małego Erin'a ale gdy ten dorósł musiał go zostawić chociażby po to by tamten zaczął interesować się ludźmi, tak było zdrowiej, bezpieczniej.
Od czasu do czasu jednak zaglądał do podopiecznego i tak było też tego wieczoru. Właściwie to był też tu u Mey pół efki którą od jakiegoś czasu uwodził z różnym skutkiem.
Dobrze jednak się stało że poszedł za chłopcem bo wpadł on w niespodziewane tarapaty. Nie wiedząc co ma robić zabrał go do swojego domu w Świecie Elfów, tylko tam mógł mu pomóc bo przecież nie znał się na leczeniu, nie wiedział że przebywa tu  też Calin, mimo że byli przyrodnimi braćmi ,bo elfy Wiatru często łączyły się z innymi, jakoś nigdy go nie polubił i starał się schodzić z drogi.

4 komentarze:

  1. Strasznie dużo informacji jak na początek. Od tych różnych elfów zakręciło mi się w głowie. Nie wyobrażam sobie niewinnego chłopca z takim sadystą jak Callin.

    OdpowiedzUsuń
  2. Elf-sadysta, taaaak!!! :D
    Hm, wczoraj znalazłam Twoje stare opo, a dzisiaj czytam najwyraźniej najnowsze. I jestem baardzo zadowolona. Piszesz dużo lepiej, niż w ,,Synu Pogromcy...", chociaż wciąż zdarzają się podstawowe błędy. Jak widzę, znów strega bianca i ja mamy wspólne zdaniee... WRÓĆ. Niewinny, malutki chłopaczyna i zUy sadysta. TAK. KOCHAM. TAK :D Już się nakręcam na ostre bdsm, krew, bicze i tortury...
    Bianeczka pewnie powie, że ją prześladuję, ale ona znalazła naprawdę ciekawe opo :D
    Serdecznie pozdrawiam i życzę weny!!!
    Sarabeth M.

    nie-tylko-yaoi-czlowiek-zyje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    początek bardzo ciekawy, świat elfów, May wie, że jest półelfką? Mam nadzieję, że nie wpadnie w łapy Calina
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  4. Powitanie...
    Zaczyna się to opowiadanie intrygująco...
    Idę czytać dalej.
    Pozdrawiam i weny życzę .
    Mefisto.

    OdpowiedzUsuń