Erin już od kilku dni przebywał w krainie elfów i z każdym dniem podobało mu się coraz bardziej. Lyf wprawdzie gdzieś zniknął ale Kela pojawiał się w jego sypialni codziennie jeszcze przed śniadaniem i zabierał go na całe dnie z pałacu pokazując przepiękne siedziby w tym niezwykłym magicznym świecie.
-Coś cię gryzie?- Zapytał nowy przyjaciel gdy siedzieli nad złotym jeziorem i jedli słodkie placki które Keal spakował im na obiad
-Nie tylko jestem tu jakiś czas a nikogo prawie nie spotkałem- rozejrzał się wokół jakby się natknąć na nowe elfy
-A chcesz poznać kogoś jeszcze?- Zapytał kładąc się na trawie i ściągając zieloną kurtkę którą miał na sobie. Słońce świeciło bardzo jasno i było przyjemnie ciepło- To trochę wina amuletu, chroni cię przed niebezpieczeństwami ale też tworzy barierę która nie pozwala ci poznać innych do czasu aż magia będzie wiedzieć, że ci nie zagrażają.
-To wszystko jest bardzo skomplikowane- westchnął chłopiec i również się położył- staram się czytać o tym wszystkim ale...
-Mam pomysł- przerwał mu młody elf zrywając się z trawy- najlepszy sposób na poznanie naszego świata przez księgi jest wizyta w naszej Bibliotece to magiczne miejsce pełne starych przedmiotów, książek które...- pociągnął Erin'a za sobą- a zresztą sam zobaczysz- i gdy chłopiec nie przyzwyczajony jeszcze do tego sposobu otworzył oczy zobaczył przed sobą wielkie pomieszczenie niemal całe wypełnione książkami niektóre z nich były nawet większe od niego inne zaś tak małe że bez lupy nie można było nic przeczytać. Nie było tu jednak cicho bo były i takie tomy które wydawały dźwięki lub nuciły melodie. Keal miał rację były tu też przeróżne dziwne przedmioty w oszklonych gablotach
-Tylko ich nie dotykaj- przyjaciel szepnął mu do ucha- jakieś 50 lat temu było tu włamanie i teraz bibliotekarze mają paranoje ale czytać możesz do woli. Jeśli będziesz chciał coś wiedzieć znajdziesz to tylko tu. Ja z kilku książek uczyłem się o waszym świecie gdy Lyf był zajęty zajmowaniem się tobą- tu elf uśmiechnął się od ucha do ucha i mrugnął porozumiewawczo
-Nie jestem dzieckiem- burknął Erin ale nie mógł się długo gniewać na przyjaciela
-Nie jesteś wspaniałym młodym mężczyzną... muszę już iść mam parę spraw. Wrócę za kilka godzin nie odchodź nigdzie bo jeszcze cię ktoś porwie-i Keal zniknął. Erin pokręcił z rozbawieniem głową i zaczął rozglądać się po przestrzeni która zdawała się nie mieć końca ale znalazł to czego szukał zaskakująco szybko i usiadł na bardzo starym ale wygodnym fotelu po czym zagłębił się w lekturze.
Calin był od rana wściekły. Wczoraj był znów w świecie ludzi ale nie spotkał nikogo godnego uwagi, do tego jego najlepszy przyjaciel od trzech dni chodził z głową w chmurach a wszystko to wina podopiecznego jego brata swoją drogą wiązać się z pół elfką? Prychnął pod nosem ale w zasadzie czego mógłby się spodziewać po mieszańcu dwóch ras. Za to Errdill go rozczarował owszem Keal był całkiem całkiem ale to nie znaczyło że powinien się tak zachowywać na jego miejscu wziąłby sobie małego do łóżka i zapomniał o sprawie a ten snuł się po pałacu i tylko wzdychał jak niedoświadczona panienka.
Sam nie wiedział kiedy znalazł się pod drzwiami Biblioteki Rodów ale gdy już zorientował się gdzie jest postanowił jednak przejść się po pomieszczeniu chociażby po to żeby podziwiać zbiory magicznych przedmiotów, a może nawet Biblioteka uzna że ma dla niego coś ciekawego i szedł tak bez celu gdy nagle usłyszał czyjś łagodny wesoły śmiech. Wiedział oczywiście że może to być złudzenia albo gra ksiąg ale i tak zwrócił się w tamtą stronę.
Wyszedł zza zakrętu i aż przystanął ze zdumienia. Na fotelu między Koroną Wiatru a Laską Przeznaczenia siedziało ludzkie dziecko. W zasadzie nie dziecko tylko młodzieniec mały i chudy ale...Bogowie jaki pociągający w tej swojej dziwnej niewinności i świeżości. Przecież nawet nie był w jego typie on wolał silnych dobrze zbudowanych mężczyzn którzy potrafią znieść jego wymyślne zabawy a ten tu. Errdill mówił coś o chłopcu którego sprowadził tu Lyf i nagle poczuł złość na brata że ukrywa przed nim taki śliczny kwiatek, przecież nie sprowadził go dla siebie on lubował się w kobietach i nigdy nie spojrzał na innego mężczyznę.
Gdzieś w jego umyśle pojawiła się myśl że być może mieszaniec chciał chronić małego ale przecież on jeśli chce potrafi być miły. Gdy podszedł jeszcze bliżej zobaczył że obok fotela leży magiczny medalion.Musiał przyznać że brat miał głowę na karku ale to jeszcze bardziej go zezłościło
-Witaj- szepnął mu niemal do ucha. Erin aż podskoczył i wypuszczając książkę z ręki- nie chciałem cię przestraszyć przepraszam
-N..nie szkodzi- jęknął i rozpoznał w olbrzymie postać z portretu. Patrzył w przystojną twarz Księcia Wiatru- To ja może...- wstał i w panice szukał amuletu chociaż pewnie teraz już mu nie pomoże
-Zostań- Calin uśmiechał się do niego łagodnie bo widział w ślicznych oczach panikę a przecież na nią przyjdzie jeszcze czas. Niesamowicie się podniecił, minęły wieki odkąd nie miał prawiczka i nabierał coraz większej ochoty na świeże nietknięte mięsko- Lyf pewnie cię nastraszył, ja i mój brat nie jesteśmy zbyt blisko a on słucha plotek
-Więc nie zabijasz panie swoich- tu zrobił pauzę i zarumienił się- kochanków
-Nie przeczę że czasem mnie ponosi ale oni się na to godzą- kłamał i podchodził do niego powoli i ostrożnie
-Och- Erin nie wiedział co na to odpowiedzieć. Elf wyglądał groźnie ale przecież był przystojny i dobrze o tym wiedział on sam zaczął się pocić ale starał się zachować spokój bo nie tylko mu się podobał ale też bał się okropnie że Calin może mu coś zrobić
-Lyf nigdy mi nie powiedział czemu cię tu sprowadził- elf zmienił temat bo widział, że mały jest o krok od ucieczki a przecież nie godzi się żeby Książę biegał po pałacu szukając ludzkiego chłopca
-Gdyby tego nie zrobił umarłbym- spuścił wzrok ale czyjeś silne palce ujęły jego podbródek i po kilku sekundach patrzył w ciemne oczy niebezpiecznego elfa. Erin nie był w stanie nawet zamrugać, twarz była niemal hipnotyzująca. Dłoń na jego twarzy przesuwała się powoli i kciuk wylądował na jego dolnej wardze naciskając lekko. Usta mężczyzny wykrzywiły się w uśmiechu delikatnym ujmującym
-Odejdź od niego!- Nagle zjawił się przy nich Lyf i odepchnął brata w stronę ściany zasłaniając sobą chłopca. Nie miał tak imponujące postury jak Calin ale teraz wyglądał niemal równie groźnie
-Nic nie zrobiłem tylko przywitałem tego słodziaka- starszy elf otrzepał szaty i stanął znów całkiem prosto - nie rozumiem czemu go ukrywasz tobie się nie przyda
-Jeśli dotkniesz go swoją brudną łapą raz jeszcze utnę ci ją i niech mnie Rada osądzi- prychnął młodszy z braci- a co robię z Erin'em to moja sprawa- odwrócił się do chłopca- Maluchu idź do siebie i pamiętaj że nie możesz go ściągać- amulet znalazł się w ręce elfa i podał go zaskoczonemu Erin'owi- porozmawiamy później- jego zwykle wesołe łagodne oczy teraz niemal miotały iskry w stronę chłopca i ten przestraszony niemal uciekł. Bał się co teraz mu zrobią za to że nie posłuchał jedynego nakazu jaki tu dostał.
-Nie znałem cię od tej strony bracie- Calin był tym wszystkim rozbawiony ale też miał ochotę wbić mu nóż w serce i patrzyć jak wraca do życia w agonii- Co jest w tym maluszku że tak go bronisz to tylko człowiek
-Może i człowiek ale mój podopieczny do tego rozmawiałem już z Vey'em jest zainteresowany Erin'em wiadomo że po śmierci Tyriona nie znajdzie już innego elfa a samotność jest straszna
-Chcesz go ożenić z tym starym durniem!?- Wrzasnął Calin
-Przypominam że jesteś starszy o 500 lat od tego jak mówisz durnia a nie ma prawa zabraniającego wdowcom powtórnego małżeństwa z nawet innymi rasami- uśmiechnął się do niego złośliwie- Jeśli Erin się zgodzi to czemu nie Vey będzie go wielbił
-Jeśli myślisz że ci na to pozwolę...!- warknął Elf Wiatru
-To nie twoja decyzja i może jesteś wcieleniem spełnienia męskich marzeń ale on się ciebie boi a ja zadbam o to żeby bał się jeszcze bardziej- po tych słowach zniknął z Biblioteki udając się do pokoju niepokornego chłopca miał tylko nadzieję że nie będzie się na niego długo gniewał i da się zaprosić na bal Błękitnych Elfów on sam w końcu przedstawi zgromadzeniu Mey. Jeśli wszystko pójdzie dobrze kobieta zgodzi się przenieść do świata swojej matki i będzie mógł zacząć oficjalnie rozpocząć Zaloty.
#################################################################################
Kochani przepraszam za zwłokę na blogu. Teraz zamierzam go kontynuować regularnie. Dajcie znać jak wyszedł ten rozdział:)
Rozdział wyszedł super. Ale po tak długiej przerwie zapytam, regularnie to znaczy co tydzień dwa...?????
OdpowiedzUsuńpostaram się co tydzień:)
UsuńJest okey :D
OdpowiedzUsuńPrzepiękne. Nie mogę się doczekać. Mam pytanie co się stało z innymi twoimi blogami?
OdpowiedzUsuńTen rozdział przekonał mnie do tego opowiadania.
OdpowiedzUsuńChesterfilg
Hej,
OdpowiedzUsuńEch czemu zdjął ten medalion, to było wielce nie rozważnie, przez to spotkał Collina, a ten od razu się nim zainteresował, boję się o maluszka…
Multum weny życzę…
Pozdrawiam serdecznie Basia