-Zaczekaj proszę- Keal odwrócił się na te słowa i zobaczył najwspanialszego Elfa na jakim kiedykolwiek zawiesił oczy. Mężczyzna był wysoki nawet bardzo szczupły a te fioletowe oczy, piękne chociaż krótkie jak na przedstawiciela ich rasy brązowe włosy układały się w piękne fale.
-T..tak?- Zapytał przełykając głośno ślinkę. Czuł, że jego serce niemal wyrywa się z piersi
-Jesteś podopiecznym Lyf'a prawda?- Errdill miał trudności z oddychaniem, z bliska chłopiec był jeszcze wspanialszy taki świeży, delikatny ale biła od niego niemal niespotykana siła
-Tak panie- młodszy elf miotał pod nosem niecenzuralne słowa wściekając się że nie jest w stanie odpowiedzieć niczego mądrzejszego
-Czy dobrze cię traktuje jesteś zadowolony ze swojej pracy?- Pytał mężczyzna starając się zachować spokój ale jedyne czego pragnął to naznaczyć go jako swojego i rozpocząć Uwodzenie by nikt go nie dotkną
-Oczywiście ale czemu pytasz panie?- Było mu gorąco, starszy elf działał na niego jak żaden inny i bardzo chciał go dotknąć mimo że przecież byłoby to niemal niezgodne z prawem a najpewniej jego zachowanie można by uznać za bardzo niegrzeczne
-Chcę przejąć twoją naukę- odpowiedział po kilku chwilach gdy udało mu się oderwać wzrok od twarzy młodszego elfa- Lyf chyba przygotował cię do roli Opiekuna a ja mogę pokazać ci...szersze aspekty świata ludzi
-Jeśli tego chcesz panie- Keal zaczął się zastanawiać co tu jest nie tak. Bał się, że może Lyf ma jakieś kłopoty bo chce związać się z pół elfką albo chodziło o Erin'a. Nikt przecież od wieków nie sprowadzał tu ludzi- Czy coś się stało? Czy Lyf został odsunięty od szkoleń? Ma kłopoty?- Musiał to wiedzieć bo lubił swojego nauczyciela i bardzo się teraz denerwował co za tym szło zaczął mówić bardzo szybko i huśtał się na piętach
-Spokojnie Keal- musiał go dotknąć. Wiekowy elf a zachowywał się jak młokos ale przecież znalazł swojego jedynego Towarzysza i nie mógł się już doczekać kiedy będzie mógł coś z tym zrobić. Młodszy mężczyzna wstrzymał oddech gdy dłoń tego drugiego delikatnie dotknęła jego policzka. Była ciepła, przyjemnie twarda od pracy jaką wykonywał i chłopak z każdą sekundą pragnął więcej. Nawet nie wiedział kiedy powoli zaczął przesuwać się bliżej.
Errdill jęknął w duchu gdy ich skóra się zetknęła, a jeszcze gdy zaczął powoli do niego podchodzić wiedział, że przegrał walkę z samym sobą i po paru sekundach wziął go w ramiona.
Keal krzyknął cichutko z zaskoczenia ale było mu tak bardzo dobrze, że nie obchodziło go nawet to, że w każdej chwili ktoś może ich nakryć. Nie to, że było to zakazane ale on nigdy jakoś nie lubił okazywać uczuć publicznie nie to że miał ku temu jakieś większe okazje
-Wiesz co się dzieje prawda?- Zapytał starszy elf patrząc drugiemu w oczy. Był taki śliczny i tylko jego już niedługo
-Jestem twój- szepnął Keal i nawet nie był tym zaskoczony. Jego ciało i magia nigdy na nikogo tak nie działały- A ty mój- uśmiechnął się lekko
-Tak- mężczyzna pochylił się ale młodszy elf odsunął się stanowczo ale jakby niechętnie
-To się nie uda. Jesteś panie lordem a ja za jakiś czas zostanę Opiekunem- trochę się zmartwił
-I myślisz, że ci na to pozwolę!- Tym razem Errdill się wściekł. Nikt nie będzie go odtrącał z tak błahej przyczyny- I co to za bzdury z tym że jestem lordem, jesteś mój- złapał go za ramię i przyciągnął niemal brutalnie do siebie. Nigdy taki nie był. Zawsze zachowywał się spokojnie, był rozsądny i zrównoważony ale gdy usłyszał te słowa, gdy zdał sobie sprawę że jedyna osoba którą może szczerze pokochać odsuwa się od niego i chce uciec
-Chcę być Opiekunek na to pracowałem przez całe lata- szepnął trochę przestraszony- Muszę iść do Erin'a
-Czemu się opierasz? Czemu chcesz z tym wszystkim walczyć?- Pytał teraz spokojniej patrząc w oczy i wcale mu się nie podobał ten strach to że chce odejść
-Nie chcę walczyć- przyznał Keal bardzo cicho- Możemy spotkać się wieczorem na Białym Moście?- Chłopak starał się uratować sytuację
-Będę czekał- puścił go w końcu i patrzył ze smutkiem jak jego śliczny elf odchodzi a on wiedział że musi zacząć się zachowywać bardziej jak on niż jego szalony przyjaciel bo Calin ma nikłe szanse na osiągnięcie takiego szczęścia jakie spotkało teraz jego.
Erin siedział w swojej sypialni wciąż roztrzęsiony spotkaniem niebezpiecznego elfa. Owszem mężczyzna był wspaniały ale aż widział, jego szaleństwo które go przerażało. Do tego wszystkiego zawiódł Lyf'a. Swojego pierwszego przyjaciela
-Ja cię bardzo przepraszam- powiedział gdy tylko zobaczył elfa wchodzącego do jego pokoju- nie wiedziałem, że tam będzie ja....
-Spokojnie mój drogi- Lyf zdążył się już oporządzić po starciu z bratem i teraz znów był starym sobą- nic się nie stało ale niestety Calin uznał że możesz być jego nową zdobyczą...
-Ale ja tego nie chcę!- Krzyknął zapamiętale- to chyba go nie obejdzie co?- Uspokoił się nieco i obaj parsknęli śmiechem
-Nie ale jest na to sposób- elf usiadł- mam przyjaciela który stracił tragicznie swojego Towarzysza i szuka kogoś z kim mógłby spędzić resztę życia. To nie to samo ale być może przypadniecie sobie do gustu. Nie będę kłamał Vey chce się z tobą ożenić ale nie będzie naciskał. To rozsądny dojrzały elf i to dla ciebie musi być dziwne ludzie dawno tego nie robią....
-Zawsze mogę go poznać- uśmiechnął się chłopiec- Zrobił ci coś?
-Nic- elf wziął go za rękę- potrafię sobie z tym poradzić. No i tak na prawdę nic mi nie zrobi jak bardzo tego nienawidzi jesteśmy rodziną. Jeśli zwiążesz się z innym elfem raczej cię nie tknie. Jeśli zwiąże was przysięga nawet on będzie musiał to zaakceptować. Swoją drogą to jak zareagował było nie do końca normalne i będę musiał się temu przyjrzeć
-Przepraszam, że przysparzam ci nowych problemów- szepnął chłopiec spuszczając głowę
-Nie masz się o co martwić- Lyf przytulił go do siebie- w końcu jestem twoim Opiekunem a to zobowiązuje- pocałował go delikatnie w czoło i wypuścił z zawsze kojących objęć- Keal ma ci pokazać nasze odświętne ubrania niedługo odbędzie się bal.
-Muszę na niego iść?- Jęknął Erin
-Tak i nic się nie martw wiem jak nie lubisz tych wszystkich okazji. Co cię tak bardzo ostatnio rozprasza?- To ostatnie pytanie zadał w stronę otwierających się drzwi
-Errdill- młodszy elf upadł na fotel i jęknął- Właśnie znalazłem swojego Towarzysza
-To wspaniale- ucieszył się Erin- A ty czemu jesteś taki smutny?
-Bo nie wiem jak to wszystko się skończy. Lyf on chce mnie odsunąć od mojej pracy.
-Tym zajmę się ja ale to twój Towarzysz Keal ma na myśli tylko twoje dobro- wstał i pogłaskał podopiecznego po głowie- Bal moi mili i macie mi się wyszykować, nie dać mi powodu do wstydu- z tymi słowami zniknął a oni zaczęli się śmiać.
-To powiedz mi o tym swoim mężczyźnie- Erin był bardzo ciekawy jak to wszystko działa i czy on byłby w stanie poczuć coś takiego
-To najlepszy przyjaciel Calin'a. Lord Wysokiej Rady i jest wspaniały- zrobił rozmarzoną minę- a jak mnie złapał przyciągnął do siebie. Zrobiło mi się gorąco i tak bardzo dobrze
-Też chciałbym się kiedyś tak zakochać- i Erin zaczął marzyć ale tylko przez chwilę bo nagle przypomniał sobie groźnego elfa i zadrżał ale nie z przyjemności
-Jeszcze będzie na ciebie czas- Keal pocieszył przyjaciela ale wciąż myślał o swoim Towarzyszu i mimo tego, że trochę się bał był szczęśliwy- chodźmy po masze odświętne szaty Lyf może dla ciebie jest wyrozumiały ale to wciąż mój nauczyciel
-Szkoda że muszę iść- Erin wstał niechętnie
-Może tam kogoś poznasz no i chcę żebyś zobaczył mojego Errdill'a. Będziemy się dobrze bawić- przekonywał
-Obiecujesz?- Jęknął chłopiec
-Klnę się na swój honor- wziął przyjaciela za rękę i zniknęli z przytulnej bezpiecznej sypialni.
##################################################################################
Kochani ten rozdział chyba mi się nie udał zbytnio. Mam jednak nadzieje, że będzie lepiej a Wam jednak się podobało chociaż w pewnym stopniu:)
Ja tam nie wim mi się podobało i chcę jak najszybciej bal, będzie Kopciusze?:-)
OdpowiedzUsuńJest dobrze w stawiaj następny :D
OdpowiedzUsuńBoskie ;)
OdpowiedzUsuńDużo weny
Pozdrawiam
Hej,
OdpowiedzUsuńKei spotkał swojego towarzysza, choć ten to chyba za ostro zareagował, coś mam przeczucie, że na tym balu spotka Collina
Multum weny życzę…
Pozdrawiam serdecznie Basia