-Coś ty na Wszystkie Duchy zrobił?!- Lyf nigdy nie był tak wściekły. Gdy tylko dowiedział się co zrobił Calin od razu przeniósł się do jego komnat
-Wziąłem sobie to czego chciałem- starszy z braci nalał do kielichów wino- Nie jesteś w stanie uwierzyć, że chłopiec jest dla mnie drogi?
-Proszę- prychnął młodszy elf i wziął ze stolika trunek po czym upił łyk dla uspokojenia- chciałeś go do łóżka, nie wiem tylko czemu Rada cię nie przejrzała
-Pani Przeznaczenia wstawiła się za mną wiesz że zawsze bardzo mnie lubiła. Kto wie może ona jedyna nie uważa mnie za zwyrodnialca- usiadł na przepięknym zdobionym fotelu i czekał aż brat zrobi to samo
-A może ma co do ciebie jakiś plan- Lyf również usiadł- Vey był pierwszy i wiem że szczerze chce tego małżeństwa. Sam go poślubię jeśli będzie trzeba
-Nie- Calin z uśmiechem pokręcił głową- Reu już zajął się twoim wybrankiem a ty kochasz tą swoją pół krwi, chcesz ją poślubić?
-Nie zrobisz tego- warknął wściekle
-Więc zostaw go mi. Za rok góra dwa zwrócę go społeczeństwu a wtedy jakiś pozbawiony Towarzysza elf z chęcią go weźmie- upił łyk wina i zaczął bawić się kielichem- Masz tydzień czasu do namysłu wezmę go tak czy inaczej ale jesteś moim bratem jedynym który mi pozostał więc daję ci szansę- po tych słowach nastała niemal złowroga cisza i Lyf wiedział, że przegrał. Jedyna pociecha w chłopcu ale Calin zdążył już zasiać w jego duszy swoje ziarno.
Keal jeszcze nigdy w życiu nie był tak szczęśliwy. Errdill z dnia na dzień starał się o niego coraz bardziej i widać było, że starszemu elfowi bardzo na nim zależy. Chłopka martwił się tylko o jedno. Jego marzeniem od dziecka było pracować na Ziemi ale teraz mając Towarzysza wiedział, że może być trudno z wypełnieniem misji.
Rano po balu gdy tylko się obudził wiedział, że musi odwiedzić przyjaciela może Erin będzie wiedział co powinien zrobić no i przecież musi wypytać go o Vey'a i czy coś będzie z tego małżeństwa.
Szedł właśnie do chłopca gdy zobaczył za rogiem całującą się parę. Nie chciał im przeszkadzać ale im bardziej się im przyglądał tym bardziej wiedział, że będą kłopoty.
Erin wyszedł z wanny z błogim uśmiechem na ustach, wciąż miał w pamięci wczorajszy bal i swojego przyszłego męża. Polubił starszego elf'a i miał nadzieje, że mimo że nie było między nimi miłości to wszystko będzie dobrze
-Nie uwierzysz co się stało- do jego sypialni wbiegł zaaferowany Keal
-Pewnie coś dobrego skoro nie przeszkadza ci że jestem nagi- roześmiał się chłopiec- Coś z twoim Towarzyszem?
-Nie- młody elf dopiero teraz spojrzał na przyjaciela który zdążył się już owinąć tym co miał pod ręką co okazało się kocykiem z misiami który dostał od Mey w ramach żartu na 14 urodziny- Pięknie mój drogi wyglądasz jak prawdziwy mężczyzna- zaczął się śmiać i upadł na łóżko
-Mów co się stało- warknął Erin zawstydzony
-Z twojego ślubu nic nie będzie- teraz spoważniał- Widziałem Vey'a i Reu jak się całują i nawet za bardzo się z tym wszystkim nie kryją
-Cóż- chłopak był mimo wszystko zraniony- wiedziałem, że mnie nie kocha....Co to za Reu?
-No właśnie i tu jest problem- westchnął Keal- jest dłużnikiem Calin'a i myślę że to wszystko jego sprawka
-Mam nadzieje, że jednak go nie zrani. Polubiłem go- Erin uśmiechnął się- A ty z czym do mnie przychodzisz o poranku?
-Moja misja na Ziemi. Chcesz śniadanie?- Zanim jednak przyjaciel odpowiedział na stole pojawiło się jedzenie i kawa od której młody elf był uzależniony
-Co z twoją misją? Przecież Lyf dobrze cię przygotował i jeszcze tylko kilka miesięcy. Masz może już Podopiecznego?
-Nie jeszcze nie- uśmiechał się elf szykując sobie sałatkę- ale chodzi mi o Errdill'a, nie pozwolił mi na to wiesz, że jest zazdrosny i zaborczy
-To zabierz go ze sobą- wzruszył ramionami chłopak- przecież możecie być tam razem i on będzie spokojniejszy
-Myślałem o tym ale on ma swoje obowiązki tutaj. Otworzysz?- Zapytał bo od kilku minut ktoś pukał do drzwi
-A tak- Erin wciągnął na siebie koszulkę i podszedł do drzwi- Vey co tu robisz?- Zdziwił się
-Musimy porozmawiać- starszy elf miał smutną minę i był jakiś nie swój
-Już wiem że z kimś byłeś- uśmiechnął się chłopak i wziął mężczyznę za rękę wprowadzając go do sypialni- Mam tu swojego wiernego szpiega
-A tak młody Keal- Vey odwzajemnił ukłon młodszego elfa- Więc wiesz, że już nie będę mógł za spokojem...
-Nie martw się tym- przerwał mu chłopak- wczoraj ustaliliśmy przecież że między nami nie ma miłości. A ja chcę żebyś był szczęśliwy jeśli tamten potrafi ci to dać to dobrze
-A co z tobą?- Mężczyzna wciąż był zaniepokojony o los chłopca
-Lyf na pewno coś wymyśli- jakby na zawołanie pojawił się mężczyzna
-Erin musimy porozmawiać na osobności- elf nie był w dobrym nastroju i chłopiec postanowił go posłuchać
-Chodźmy na balkon- poprosił Erin i zaczął prowadzić przyjaciela w spokojne miejsce
Mężczyzna usiadł na miękkich poduszkach huśtawki i ukrył twarz w dłoniach
-Co się dzieje?- Erin usiadł obok zaniepokojony nietypowym zachowaniem mężczyzny
-Calin poszedł do Wielkiej Rady i przekonał ich..... przekonał ich że będzie w stanie się o ciebie Starać....
-Co?!- Chłopak aż wstał za zdumienia i strachu
-I nic nie mogę z tym zrobić. On wie jak mnie szantażować i właśnie to zrobił. Erin jeśli mu ciebie nie oddam nie będę mógł wyjść za Mey.... przepraszam cię ja ....
-Co on może mi zrobić tak na prawdę?- Zapytał powoli chłopak
-Nie wiem- Lyf wziął go za rękę- chce cię posiąść i to najlepsza metoda. Później gdy mu się znudzisz pewnie odda cię komuś bez Towarzysza
-Nie to żebym tak bardzo pilnował mojego dziewictwa- szepnął Erin- ale on mnie przeraża i wiem że mnie nie kocha...
-Jedyna dobra wiadomość jest taka, że przez rok i tak nie będzie cię mógł dotknąć ale będziesz musiał spędzać z nim czas i dać się Uwodzić
-Zrobię to- powiedział dzielnie chłopak- Nie będę cię unieszczęśliwiał. Nie mogę ci tego zrobić
-Erin skarbie....- Lyf był wdzięczny ale i przerażony tym wszystkim zawiódł jako Opiekun i teraz jego mały przyjaciel został wepchnięty w łapy bestii
-Myślę że to koniec tego... miłego spotkania- za ich plecami stanął Calin- Muszę porozmawiać z moim przyszłym mężem i omówić moje Uwodzenie
-Takie są prawa- warknął Lyf i postanowił po raz ostatni spróbować wszystko odkręcić. Pani Przeznaczenia to jedyna osoba która może mu pomóc.
-Nie bój się mnie Mój Słodki- szepnął elf do ucha chłopca- Teraz nie mogę ci nic zrobić, ale nasza noc poślubna... nasz tydzień po ślubie
-Nie chcę tego słuchać!- Zezłościł się nagle chłopak- Jeśli mamy być małżeństwem to muszę się zgodzić ale nie będę twoją zabawką nie będę się zgadzał na wszystko co sobie wymyślisz....
-Spokojnie Kwiatuszku-przerwał mu rozbawiony mężczyzna- wszystko sobie omówimy i zrobię wszystko żeby było ci wygodnie w tym układzie... Mogę się godzić na wiele ale pamiętaj że jestem zaborczy i mam swoje potrzeby. Po ślubie dasz mi to czego będę od ciebie chciał i to bez gadania, bez pyskowania. I z szacunkiem
-To rozumiem- chłopak przełknął ślinkę- Teraz umówiłem się z Keal'em ale porozmawiamy jeszcze o tym- i nie czekając na to co zrobi elf uciekł z balkonu w stronę swojej bezpiecznej sypialni wprost w ramiona przyjaciela. Najgorsze było to że Calin bardzo mu się podoba, przyciągał go i hipnotyzował całą swoją osobą. Nawet tym jaki potrafił być okrutny i jak bardzo się go bał.
Mógł tylko mieć nadzieje że mimo wszystko będzie w stanie ochronić swoje serce przed złamaniem a teraz musi zająć się problemem przyjaciela choćby po to żeby nie myśleć o swoich kłopotach i chociaż jeszcze na chwilę unikać nieprzyjemnych rozmów i spotkań.
Zbuntowany elf wysokiego rodu uwodzi ludzkich mężczyzn i po kilku nocach bolesnych uciech zostawia ich na śmierć. Pewnego dnia spotyka jednak kogoś kto zmienia jego świat i spojrzenie na miłość. Nie będzie mu jednak łatwo bo chłopiec ma własne sekrety
środa, 17 czerwca 2015
czwartek, 11 czerwca 2015
Rozdział 5
Erin stał w niewielkim oddaleniu od tańczących przyglądając się zabawie. Był już trochę zmęczony bo wszyscy chcieli go poznać i trochę znudzony bo jego przyjaciele zajęli się swoimi drugimi połówkami uśmiechał się jednak lekko i wypatrywał mężczyzny z którym być może spędzi resztę życia. Miał nadzieje, że Vey się mu spodoba a on jemu bał się też że Calin przełamie bariery i będzie znów czegoś próbował. Od tego dnia w bibliotece wciąż łapał się na tym o nim myśli mimo, że wiedział czym to wszystko grozi
-Ty musisz być Erin- usłyszał za sobą czyjś ciepły miły głos i odwrócił się niemal gwałtownie. Przed nim stał wysoki umięśniony czarnoskóry elf. Przystojny ale widać było, że ma za sobą jakieś straszne przeżycia
-Tak- uśmiechnął się do niego przyjaźnie i zauważył jak bardzo jego oczy są niebieskie. To wydawało się prawie sztuczne ale też w pewien sposób bardzo mu pasowały- Miło mi cię poznać- wyciągnął do niego rękę i gdy się dotknęły poczuł przyjemny prąd płynący od drugiego ciała ale niestety to było wszystko i trochę go to zmartwiło ale nie zamierzał się tym zamartwiać
-Nie tak mnie sobie wyobrażałeś?- Zapytał z lekkim uśmiechem mężczyzna
-Nie o to chodzi Vey- i on odwzajemnił gest- Po prostu jestem zmęczony tym całym balem nie lubię takich zabaw ani wystąpień publicznych a tu robię za jakąś atrakcję
-Tak to może być denerwujące- obaj teraz patrzyli na bawiących się zebranych- ale muszę przyznać że Lyf bardzo się postarał
-Tak bardzo zależało mu na naszym spotkaniu i na przedstawieniu Mey oby nie miał problemów z bratem- chłopak chciał zapaść się pod ziemię bo gdy tylko to powiedział zdał sobie sprawę, że się rumieni
-Calin nic nie zrobi. Podoba ci się prawda? Jak wszystkim przecież nie ma w tym nic dziwnego- wziął go za rękę- twój opiekun miał dobre intencje ale....
-Nic z tego?- Dokończył za niego Erin
-Myślę, że nie powinniśmy się spieszyć otoczę cię czarem i oficjalnie ogłoszę że chcę się Zalecać miałem już Towarzysza i nie muszę tego robić ale jesteś jeszcze taki młody i zawsze będziesz się mógł wycofać- pocałował go delikatnie w policzek co chłopak przyjął ze spokojem ale nie czuł nic
-Po co to robisz?- Zapytał po chwili
-Po stracie Tyrion'a zamknąłem się w sobie i przestałem wierzyć że jeszcze będę szczęśliwy szukałem kogoś wśród elfów ale nie mogłem nikogo znaleźć a propozycja Lyf'a wydaje mi się odpowiednia wiem że potrafię dać ci szczęście...
-Ale nigdy nie będziesz mnie kochać jak jego?- Erin przygryzł wargę
-Nie- Vey musiał być szczery żeby coś mogło z tego wyjść- nie wiem czy jeszcze otworzę swoje serce ale chcę być szczęśliwy i dzielić z kimś życie,chcę cię poznać, zobaczyć i chronić cię jak wielu tutaj
-Więc spróbujmy nikt nie każe nam brać ślubu już dziś- chłopiec się uśmiechnął ale tylko na chwilę- a co będzie jeśli...?
-Będziemy mogli rozstać się podając sobie dłonie- elf znał te obawy i wiedział że są one poważne. Sam nie wiedział czy chce wiązać się na resztę swojego nieśmiertelnego życia z kimś kto nie jest jego Towarzyszem Erin jednak był uroczy taki świeży miał dość bycia samotnym miał tylko nadzieje, że nie zrobi mu w tym wszystkim krzywdy- Zechcesz ze mną zatańczyć?- Zapytał po chwili
-Nie umiem- znów się zarumienił. Wciąż zastanawiał się czy taki związek może być dla niego dobry. Elf był pociągający i dobry. Do tego był gotów go chronić a to było bardzo ważne
-Takie śliczne stworzenie jak ty nie musi umieć- Vey zaczął prowadzić go w stronę tańczących. Zobaczysz że wszyscy będą mi zazdrościć- chłopak w końcu dał się porwać dobrej zabawie i zaczął odzyskiwać dobry nastrój. Żaden z nich nie zauważył dwóch par oczu wpatrujących się w nich ze złością.
Calin mimo że udało mu się wyładować wciąż był wściekły i czuł, jakby palił go jakiś ogień. Teraz gdy wrócił na bal zobaczył że jego chłopiec tańczy z innym elfem i miał ochotę zabić.
Poszukał wzrokiem Reu i ze zdziwieniem stwierdził, że ten ma w oczach podobne emocje. Czyżby i on miał jakieś swoje plany. Tym lepiej.
Założył maskę i ruszył w stronę swojego Ślicznego Kwiatuszka. Za kilka chwil będzie trzymał go w ramionach i kto wie być może będzie mógł podziwiać to śliczne ciałko na swoim łóżku. A na pewno zrobi wszystko żeby był jego i to już na zawsze.
-Można?- Reu jednak go ubiegł ale to nie stanowiło problemu bo mógł bez robienia scen porwać swojego ukochanego zanim ktoś mógłby się zorientować. Ciepło małego młodego ciała, zapach skóry sprawiał, że oczy zaszły mu mgłą a jego zimne serce zabiło jak nigdy wcześniej po chwili jednak odzyskał kontrolę- Dobrze się bawisz piękny?
-T..tak- jęknął Erin bo wiedział przecież, że miał przed sobą mężczyznę którego tak się bał i przed którym wszyscy starali się go chronić- nie powinienem....
-To tylko taniec- uśmiechnął się elf- Jeszcze przecież nie zaczął cię oficjalnie Uwodzić- przesunął dłoń jeszcze niżej i dotknął idealnych pośladków co sprawiło, że chłopak zadrżał i jęknął cichutko- On nie jest dla ciebie
-To nie twoja sprawa- Erin starał się ze wszystkich sił zachować spokój ale był podniecony, robiło się mu coraz bardziej gorąco i słabo
-Może i nie- przyznał Calin niechętnie- ale nie pozwolę mu cię zdobyć. Jesteś mój kochany i nawet jeśli za niego wyjdziesz będziesz tylko mój- nagle odwrócił go w stronę Vey'a i drugiego elfa- widzisz przecież że on pragnie kogoś innego- widać było, że jego przyszły mąż jest zainteresowany tym drugim i to z wzajemnością
-Nie będę się żenić dla miłości tylko żebyś więcej się do mnie nie zbliżył- wyrwał się zszokowanemu elfowi i wybiegł z magicznej sali.
Mężczyzna stał przez chwilę na środku pakietu całkiem sam i trząsł się z wściekłości. Teraz gra rozpocznie się na prawdę.
To on ożeni się z Erin'em czy mały tego chce czy nie.
Keal trochę się bał. On i Errdill byli w pokoju tego starszego.
-Wszystko dobrze kochany?- Zapytał mężczyzna podając mu kryształowy kielich. Siedzieli na wygodnej kanapie na balkonie i oglądali przepiękny pokaz gwiazd na czarnym niebie
-Tak- uśmiechnął się do niego delikatnie i upił łyk słodkiego alkoholu
-Jesteś mój i wiem że coś jest nie tak- usiadł obok i zaczął delikatnie głaskać go po włosach
-Nigdy tego nie robiłem- szepnął młodszy elf nie patrząc na towarzysza
-Czego?- Ale Errdill był coraz bardziej rozbawiony ale też zadowolony bo przecież był niesamowicie zazdrosny o każdego kto dotknąłby jego Towarzysza nawet w przeszłości
-Nie nabijaj się ze mnie- Keal wstał trochę zły i zażenowany tym wszystkim- Ty masz doświadczenie, jesteśmy w twojej sypialni, starasz się mnie upić.....
-Jeśli chcesz obiecam ci że nie dotknę cię do dnia ślubu- Mężczyzna wstał i objął ukochanego- ale będzie to bardzo bardzo trudne nie jestem z żelaza- musnął wargami kuszącą skórę na szyi chłopca
-Po prostu nie spieszmy się- odwrócił się w jego ramionach i wspiął się na palcach by pocałować mężczyznę w usta- i ja też chyba nie wytrzymam tyle czasu- uśmiechnął się lekko
-Chcesz wrócić na bal?- Errdill chciał tu jeszcze zostać i być sam na sam z chłopcem
-Nie ale chętnie się położę bolą mnie nogi- Keal mrugnął do mężczyzny
-Zabijesz mnie kochany i to jeszcze przed ślubem- roześmiał się starszy elf i podniósł młodszego w ramionach po czym zaniósł go do wygodnego łóżka- Chcesz coś zjeść?- Zapytał gdy tylko ułożył go na posłaniu
-Nie ale chcę usłyszeć jakąś historię- wciąż trzymał Errdill'a za rękę i pociągnął go do siebie- Może o Wielkiej Wojnie?Ja miałem wtedy tylko dwa lata
-Jesteś taki młody kochany- pocałował go w czoło i przykrył ich lekkim kocem po czym Keal ułożył się na jego piersi
-Powiedz mi więc- poprosił cicho i przymknął oczy. Wszystko zaczęło układać się coraz lepiej.
Calin stał przed Starszymi coraz bardziej zniecierpliwiony. Ci głupcy niczego nie rozumieli a czas przecież naglił
-Książę czemu chcesz ryzykować wszystko dla ludzkiego dziecka?- Zapytała Królowa Chmur
-Jest wyjątkowy Pani- zwrócił się do niej spokojnie
-Widzimy to- Król Wód wstał ze swojego tronu- I widzimy co dzieje się z tobą mój książę to nas cieszy. Dobrze więc niech tak będzie. Jutro wszyscy dowiedzą się że jest Twój ale Uwodzić będziesz go nie rok a dwa lata i pozostanie prawiczkiem do nocy poślubnej. Jeśli złamiesz zasady....
-Rozumiem- mężczyzna przerwał królowi wściekły coraz bardziej- Przyjmuję te zasady i proszę o pomoc
-Będzie ci dana- Królowa Przeznaczenia uśmiechnęła się do niego lekko. Był jej ulubieńcem i cieszyło ją to że dumny Czarny Książę zaczyna się zmieniać na lepsze pod wpływem tego specjalnego ludzkiego dziecka. Sama w końcu będzie musiała porozmawiać z Erin'em nim ktoś zorientuje się kim na prawdę jest.
-Ty musisz być Erin- usłyszał za sobą czyjś ciepły miły głos i odwrócił się niemal gwałtownie. Przed nim stał wysoki umięśniony czarnoskóry elf. Przystojny ale widać było, że ma za sobą jakieś straszne przeżycia
-Tak- uśmiechnął się do niego przyjaźnie i zauważył jak bardzo jego oczy są niebieskie. To wydawało się prawie sztuczne ale też w pewien sposób bardzo mu pasowały- Miło mi cię poznać- wyciągnął do niego rękę i gdy się dotknęły poczuł przyjemny prąd płynący od drugiego ciała ale niestety to było wszystko i trochę go to zmartwiło ale nie zamierzał się tym zamartwiać
-Nie tak mnie sobie wyobrażałeś?- Zapytał z lekkim uśmiechem mężczyzna
-Nie o to chodzi Vey- i on odwzajemnił gest- Po prostu jestem zmęczony tym całym balem nie lubię takich zabaw ani wystąpień publicznych a tu robię za jakąś atrakcję
-Tak to może być denerwujące- obaj teraz patrzyli na bawiących się zebranych- ale muszę przyznać że Lyf bardzo się postarał
-Tak bardzo zależało mu na naszym spotkaniu i na przedstawieniu Mey oby nie miał problemów z bratem- chłopak chciał zapaść się pod ziemię bo gdy tylko to powiedział zdał sobie sprawę, że się rumieni
-Calin nic nie zrobi. Podoba ci się prawda? Jak wszystkim przecież nie ma w tym nic dziwnego- wziął go za rękę- twój opiekun miał dobre intencje ale....
-Nic z tego?- Dokończył za niego Erin
-Myślę, że nie powinniśmy się spieszyć otoczę cię czarem i oficjalnie ogłoszę że chcę się Zalecać miałem już Towarzysza i nie muszę tego robić ale jesteś jeszcze taki młody i zawsze będziesz się mógł wycofać- pocałował go delikatnie w policzek co chłopak przyjął ze spokojem ale nie czuł nic
-Po co to robisz?- Zapytał po chwili
-Po stracie Tyrion'a zamknąłem się w sobie i przestałem wierzyć że jeszcze będę szczęśliwy szukałem kogoś wśród elfów ale nie mogłem nikogo znaleźć a propozycja Lyf'a wydaje mi się odpowiednia wiem że potrafię dać ci szczęście...
-Ale nigdy nie będziesz mnie kochać jak jego?- Erin przygryzł wargę
-Nie- Vey musiał być szczery żeby coś mogło z tego wyjść- nie wiem czy jeszcze otworzę swoje serce ale chcę być szczęśliwy i dzielić z kimś życie,chcę cię poznać, zobaczyć i chronić cię jak wielu tutaj
-Więc spróbujmy nikt nie każe nam brać ślubu już dziś- chłopiec się uśmiechnął ale tylko na chwilę- a co będzie jeśli...?
-Będziemy mogli rozstać się podając sobie dłonie- elf znał te obawy i wiedział że są one poważne. Sam nie wiedział czy chce wiązać się na resztę swojego nieśmiertelnego życia z kimś kto nie jest jego Towarzyszem Erin jednak był uroczy taki świeży miał dość bycia samotnym miał tylko nadzieje, że nie zrobi mu w tym wszystkim krzywdy- Zechcesz ze mną zatańczyć?- Zapytał po chwili
-Nie umiem- znów się zarumienił. Wciąż zastanawiał się czy taki związek może być dla niego dobry. Elf był pociągający i dobry. Do tego był gotów go chronić a to było bardzo ważne
-Takie śliczne stworzenie jak ty nie musi umieć- Vey zaczął prowadzić go w stronę tańczących. Zobaczysz że wszyscy będą mi zazdrościć- chłopak w końcu dał się porwać dobrej zabawie i zaczął odzyskiwać dobry nastrój. Żaden z nich nie zauważył dwóch par oczu wpatrujących się w nich ze złością.
Calin mimo że udało mu się wyładować wciąż był wściekły i czuł, jakby palił go jakiś ogień. Teraz gdy wrócił na bal zobaczył że jego chłopiec tańczy z innym elfem i miał ochotę zabić.
Poszukał wzrokiem Reu i ze zdziwieniem stwierdził, że ten ma w oczach podobne emocje. Czyżby i on miał jakieś swoje plany. Tym lepiej.
Założył maskę i ruszył w stronę swojego Ślicznego Kwiatuszka. Za kilka chwil będzie trzymał go w ramionach i kto wie być może będzie mógł podziwiać to śliczne ciałko na swoim łóżku. A na pewno zrobi wszystko żeby był jego i to już na zawsze.
-Można?- Reu jednak go ubiegł ale to nie stanowiło problemu bo mógł bez robienia scen porwać swojego ukochanego zanim ktoś mógłby się zorientować. Ciepło małego młodego ciała, zapach skóry sprawiał, że oczy zaszły mu mgłą a jego zimne serce zabiło jak nigdy wcześniej po chwili jednak odzyskał kontrolę- Dobrze się bawisz piękny?
-T..tak- jęknął Erin bo wiedział przecież, że miał przed sobą mężczyznę którego tak się bał i przed którym wszyscy starali się go chronić- nie powinienem....
-To tylko taniec- uśmiechnął się elf- Jeszcze przecież nie zaczął cię oficjalnie Uwodzić- przesunął dłoń jeszcze niżej i dotknął idealnych pośladków co sprawiło, że chłopak zadrżał i jęknął cichutko- On nie jest dla ciebie
-To nie twoja sprawa- Erin starał się ze wszystkich sił zachować spokój ale był podniecony, robiło się mu coraz bardziej gorąco i słabo
-Może i nie- przyznał Calin niechętnie- ale nie pozwolę mu cię zdobyć. Jesteś mój kochany i nawet jeśli za niego wyjdziesz będziesz tylko mój- nagle odwrócił go w stronę Vey'a i drugiego elfa- widzisz przecież że on pragnie kogoś innego- widać było, że jego przyszły mąż jest zainteresowany tym drugim i to z wzajemnością
-Nie będę się żenić dla miłości tylko żebyś więcej się do mnie nie zbliżył- wyrwał się zszokowanemu elfowi i wybiegł z magicznej sali.
Mężczyzna stał przez chwilę na środku pakietu całkiem sam i trząsł się z wściekłości. Teraz gra rozpocznie się na prawdę.
To on ożeni się z Erin'em czy mały tego chce czy nie.
Keal trochę się bał. On i Errdill byli w pokoju tego starszego.
-Wszystko dobrze kochany?- Zapytał mężczyzna podając mu kryształowy kielich. Siedzieli na wygodnej kanapie na balkonie i oglądali przepiękny pokaz gwiazd na czarnym niebie
-Tak- uśmiechnął się do niego delikatnie i upił łyk słodkiego alkoholu
-Jesteś mój i wiem że coś jest nie tak- usiadł obok i zaczął delikatnie głaskać go po włosach
-Nigdy tego nie robiłem- szepnął młodszy elf nie patrząc na towarzysza
-Czego?- Ale Errdill był coraz bardziej rozbawiony ale też zadowolony bo przecież był niesamowicie zazdrosny o każdego kto dotknąłby jego Towarzysza nawet w przeszłości
-Nie nabijaj się ze mnie- Keal wstał trochę zły i zażenowany tym wszystkim- Ty masz doświadczenie, jesteśmy w twojej sypialni, starasz się mnie upić.....
-Jeśli chcesz obiecam ci że nie dotknę cię do dnia ślubu- Mężczyzna wstał i objął ukochanego- ale będzie to bardzo bardzo trudne nie jestem z żelaza- musnął wargami kuszącą skórę na szyi chłopca
-Po prostu nie spieszmy się- odwrócił się w jego ramionach i wspiął się na palcach by pocałować mężczyznę w usta- i ja też chyba nie wytrzymam tyle czasu- uśmiechnął się lekko
-Chcesz wrócić na bal?- Errdill chciał tu jeszcze zostać i być sam na sam z chłopcem
-Nie ale chętnie się położę bolą mnie nogi- Keal mrugnął do mężczyzny
-Zabijesz mnie kochany i to jeszcze przed ślubem- roześmiał się starszy elf i podniósł młodszego w ramionach po czym zaniósł go do wygodnego łóżka- Chcesz coś zjeść?- Zapytał gdy tylko ułożył go na posłaniu
-Nie ale chcę usłyszeć jakąś historię- wciąż trzymał Errdill'a za rękę i pociągnął go do siebie- Może o Wielkiej Wojnie?Ja miałem wtedy tylko dwa lata
-Jesteś taki młody kochany- pocałował go w czoło i przykrył ich lekkim kocem po czym Keal ułożył się na jego piersi
-Powiedz mi więc- poprosił cicho i przymknął oczy. Wszystko zaczęło układać się coraz lepiej.
Calin stał przed Starszymi coraz bardziej zniecierpliwiony. Ci głupcy niczego nie rozumieli a czas przecież naglił
-Książę czemu chcesz ryzykować wszystko dla ludzkiego dziecka?- Zapytała Królowa Chmur
-Jest wyjątkowy Pani- zwrócił się do niej spokojnie
-Widzimy to- Król Wód wstał ze swojego tronu- I widzimy co dzieje się z tobą mój książę to nas cieszy. Dobrze więc niech tak będzie. Jutro wszyscy dowiedzą się że jest Twój ale Uwodzić będziesz go nie rok a dwa lata i pozostanie prawiczkiem do nocy poślubnej. Jeśli złamiesz zasady....
-Rozumiem- mężczyzna przerwał królowi wściekły coraz bardziej- Przyjmuję te zasady i proszę o pomoc
-Będzie ci dana- Królowa Przeznaczenia uśmiechnęła się do niego lekko. Był jej ulubieńcem i cieszyło ją to że dumny Czarny Książę zaczyna się zmieniać na lepsze pod wpływem tego specjalnego ludzkiego dziecka. Sama w końcu będzie musiała porozmawiać z Erin'em nim ktoś zorientuje się kim na prawdę jest.
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Rozdział 4
Kael bardzo się denerwował nie tylko balem ze względu na swojego ludzkiego przyjaciela ale też ze względu na Towarzysza.
Już od kilka dni kradli dla siebie każdą wolną chwilę i wciąż było mu mało. Wiedział, że Errdill czuje to samo ale tak musiało pozostać. Bał się tylko tego co może stać się na balu, jako młodszy wiekiem i oficjalnie sam miał obowiązek tańczyć z każdym kto zaproponuje, na wielu takich zabawach młodzi adepci często zabawiali się z młodszymi. Ku zgodzie tych pierwszych oczywiście ale zdarzały się i inne przypadki
-Myślałby kto że jak już będziesz w związku to będziesz mniej markotny- Erin krytycznie przyglądał się ubraniu które ma założyć- Coś jest nie tak?
-Wszystko jest dobrze- uśmiechnął się elf- po prostu trochę mnie boli, że wciąż nie jesteśmy razem oficjalnie ale rozumiem go w sumie to Lord pochodzi z rodziny królewskiej i ma swoje obowiązki....
-Przecież jesteś jego Towarzyszem i ty powinieneś być dla niego najważniejszy, przynajmniej tak mi mówiłeś, popatrz na Lyf,a on wciąż przebywa z May a ona przecież mieszka na Ziemi. Jesteś pewny, że to ten?
-Tak, czuję jego miłość nawet teraz, wszystko będzie dobrze- położył dłoń na ramieniu przyjaciela- po prostu często młodsze elfy na takich balach sypiają ze starszymi....
-Poważnie?- Chłopak był zaskoczony
-Po prostu skoro oficjalnie nikt się do mnie nie Zaleca będę musiał odganiać ich kijem- spojrzał w lustro i z zadowoleniem przyglądał się własnemu odbiciu- jeśli się nie pospieszysz to się spóźnimy to nie jest w dobrym tonie mój drogi
-Ja muszę to ubrać?- Jęknął Erin
-Tak i to jak najszybciej reprezentujemy Lyf'a i musimy to robić godnie- ale Elf już myślał o spotkaniu ze swoim Towarzyszem którego nie widział od wczorajszego poranka i już bardzo tęsknił.
Calin spoglądał znad pucharu na przyjaciela. Dobrze wiedział jak bardzo zmienił się przez te kilka dni ale nie przeszkadzało mu to tak bardzo jak myślał. On sam wciąż myślał o ślicznym ludzkim chłopcu który tak bardzo go zauroczył, jak żaden inny i chciał go mieć. Może później będzie mógł o nim zapomnieć jak na razie wiedział, że powinien pokrzyżować szyki brata, jak on mógł tak sobie myśleć że może go bezkarnie wydać za jakiegoś starego ramola. Vey stracił swojego Towarzysza i można było mu tylko współczuć o ile takie rzeczy były dla kogoś ważne. Co nie znaczy oczywiście, że może sobie zabrać jego Mały Kwiatuszek
-Ty mnie w ogóle słuchasz?- Errdill zapytał zniecierpliwiony po raz drugi
-Ależ oczywiście- posłał mu uroczy uśmiech, taki jaki zawsze zapewniał mu partnerów do łózka
-Nawet nie próbuj- warknął drugi elf- Chcę dziś zacząć się Zalecać oficjalnie- uśmiechnął się delikatnie. Keal był taki wspaniały
-Jeśli tak to twoja sprawa- wzruszył ramionami- Co myślisz o Reu'nie?
-W jakim sensie?- Nie zrozumiał toku myślenia Calin'a Errdill
-Dla Vey'a pamiętam że stracił Towarzysza w jakiejś bitwie 200 lat temu od tego czasu jest sam- przygryzł wargi
-Bawisz się w swatkę przyjacielu?- Zapytał młodszy elf rozbawiony- Słuchaj zostaw tego biedaka w spokoju. To jeszcze dziecko i człowiek po co ci on?
-Może mam plany- uśmiechnął się tajemniczo
-Ja ci radzę odpuści Vey będzie dla niego dobry a ciebie przecież wszyscy się boją i mają rację. Złamiesz tego dzieciaka i co ci to da?- Errdill był coraz bardziej zdenerwowany, przecież obiecał że będzie chronił Erin'a przed przyjacielem ale ten potrafił być bardzo uparty i po trupach dążyć do celu
-Jesteś bardzo opiekuńczy co do niego- uniósł brew i odłożył puchar- Czy i ja nie mogę się zmienić i szukać.. miłości- gdyby się nie znali młodszy elf by mu uwierzył
-Tak a twój brat zacznie sypiać z mężczyznami- przewrócił oczami- Calin proszę cię nie rób nic głupiego miej tych swoich niewolników, zabijaj i torturuj ale zostaw go w spokoju on nie jest dla ciebie to jeszcze dziecko. Po co ci to?
-Znasz moc Zakazanego Owocu? Może w tym wszystkim o to chodzi. No i przecież sam przyznasz, że to wyjątkowo śliczne stworzonko a widok strachu w tych oczach- starszy elf aż zadrżał z podniecenia
-Nie jest tego wart- westchnął Errdill ale wiedział że nic nie wskóra przyjaciel właśnie przystąpił do polowania na nową ofiarę. Miał tylko nadzieje dla dobra Erin'a, że Lyf zdąży ze swoim planem Vey to dobry mężczyzna i będzie go kochać a tego właśnie chłopcu było trzeba to widać było na pierwszy, rzut oka. Był też ważny dla jego Towarzysza a co za tym idzie i ważny dla niego bo przecież, nie pozwoli sobie żeby jego ukochany miałby być smutny.
Erin również przeglądał się w lustrze miał na sobie tradycyjny elficki strój i bardzo źle się w nim czuł. Materiał koszuli był niemal przeźroczysty, błękitno zielony wysadzanymi małymi kryształkami. Spodnie z czegoś bardzo miękkiego i miłego w dotyku opinały go jak druga skóra. Włosy rozpuścił i miękkimi lokami na plecy a on cały jakby świecił po dziwnej kąpieli którą zafundował mu przyjaciel.
Obiektywnie mówiąc wyglądał wspaniale ale to wszystko było nie w jego stylu, nawet oczy nabrały jakiegoś blasku
-Padną z wrażenia- Lyf stanął za nim- Będę cię musiał przed nimi bronić. Vey nie może się doczekać aż cię spotka
-Tylko chyba nie robiłeś mu nadziej?- Zwrócił się do przyjaciela i on prezentował się wspaniale, widać było, że pochodzi z wysokiego rodu. Chłopak dopiero teraz zdał sobie z tego sprawę- Jesteś księciem?- Zapytał nie czekając na odpowiedź i zagryzł wargi
-Ojciec mnie uznał ale nie przywiązuje do tego wagi- dotknął twarzy podopiecznego i wypuścił jego dolną wargę z jego zębów- lepiej tak nie rób to niesamowicie działa na niektórych mężczyzn. A jeśli chodzi o Vey'a to nie martw się to wspaniały elf i jeśli ci się spodoba mam nadzieję że coś z tego będzie- uśmiechnął się na widok rumieńców na twarzy Erin'a- Idziemy?
-Teraz albo nigdy- westchnął chłopiec
Bal odbywał się w środku lasu. Była to tak na prawdę sala magicznie spreparowana, żeby zachowana została tradycja ale też zachowana została wygoda którą tak lubili.
Erin obserwował wszystkich z coraz większym przerażeniem ale i fascynacją. Jeśli wydawało mu się, że on wyglądał jak tania dziwka to kobiety ubrane były jeszcze skąpiej ale i z jakąś klasą która nie pozwalała mu oderwać od nich wzroku. Zresztą lepsze to niż obserwowanie męskiej części gości. Czuł na sobie ich wzrok i wiedział że płoną mu policzki
-Jesteś już- Keal podszedł do niego wraz z Errdill'em. Obaj promienieli szczęściem i widać było że bardzo się kochają- Co myślisz?
-Pięknie tu a ty jesteś taki szczęśliwy- przytulił przyjaciela ale wcześniej szukał w oczach starszego elfa przyzwolenia
-Bo to wielkie szczęście- odezwał się Errdill uśmiechając się do chłopca- Vey będzie tobą zachwycony, nie tylko on wyglądasz wspaniale. Masz medalion?
-Oczywiście. Nie chcę powtórki z biblioteki- posłał mu niewinny niepewny uśmiech
-Erin!- Mey podbiegła do niego i ściskała serdecznie- Jaki ty jesteś przystojny- obejrzała go sobie
-Ty też wyglądasz wspaniale- uśmiechnął się do niej. Brakowało mu tu tej zwariowanej kobiety- Lyf już cię Adoruje?
-Tak- roześmiała się- I jest mi z tym wspaniale. Poznałeś już Vey'a?
-Nie i trochę się denerwuje nie chcę przecież go zwodzić- to jedno nie dawało mu spokoju
-Nie martw się wszystko będzie dobrze- pocałowała go w policzek- to rozsądny ale samotny mężczyzna. Mam nadzieję, że jeszcze kogoś znajdzie a jeśli to będziesz ty- rozmarzyła się na chwilę- zresztą widzę w twojej przyszłości wielką miłość i szczęście o jakim nie śniłeś. A gdy ostatnim razem widziałam Vey'a jego przyszłość też była świetlana- pomachała w stronę Lyf'a i już jej nie było.
Postać w cieniu obserwowała chłopca i za każdym razem gdy ktoś go dotykał miał ochotę zabić. Śliczny Kwiatuszek był tylko jego i zrobi wszystko żeby jak najszybciej mieć go w łóżku. Marzył zresztą nie tylko o tym bo w jego mrocznym cynicznym sercu rodziło się coś o czego istnieniu zapomniał w długim samotnym życiu. To nie było takie sobie zauroczenie czy chęć zrobienia na złość bratu.
Tylko że wciąż jeszcze nie chciał rezygnować ze swoich zabaw. Reu był mu dłużny a że elf z każdym rokiem był coraz bardziej samotny popchnie go w ramiona przyszłego męża Erin'a. To da mu trochę czasu, bo przecież chłopiec nie będzie z kimś takim.
W swoim zakręconym umyśle nie zdawał sobie sprawy, że był przecież jeszcze gorszy. Pożądanie niemal go zaślepiło. Złapał pierwszego lepszego chętnego mężczyznę i zniknął z nim w swoim Pokoju Zabaw. Teraz nie był potrzebny na sali a gdy poczuje się lepiej podejmie odpowiednie kroki. Ufał Reu i wiedział że ten zrobi wszystko co mu karze co da mu chwilę na opanowanie się zbawiając z biedakiem którego właśnie przywiązywał do pala na środku ciemnej sali. Nie obchodziło go kto to był i czy przeżyje.
Już od kilka dni kradli dla siebie każdą wolną chwilę i wciąż było mu mało. Wiedział, że Errdill czuje to samo ale tak musiało pozostać. Bał się tylko tego co może stać się na balu, jako młodszy wiekiem i oficjalnie sam miał obowiązek tańczyć z każdym kto zaproponuje, na wielu takich zabawach młodzi adepci często zabawiali się z młodszymi. Ku zgodzie tych pierwszych oczywiście ale zdarzały się i inne przypadki
-Myślałby kto że jak już będziesz w związku to będziesz mniej markotny- Erin krytycznie przyglądał się ubraniu które ma założyć- Coś jest nie tak?
-Wszystko jest dobrze- uśmiechnął się elf- po prostu trochę mnie boli, że wciąż nie jesteśmy razem oficjalnie ale rozumiem go w sumie to Lord pochodzi z rodziny królewskiej i ma swoje obowiązki....
-Przecież jesteś jego Towarzyszem i ty powinieneś być dla niego najważniejszy, przynajmniej tak mi mówiłeś, popatrz na Lyf,a on wciąż przebywa z May a ona przecież mieszka na Ziemi. Jesteś pewny, że to ten?
-Tak, czuję jego miłość nawet teraz, wszystko będzie dobrze- położył dłoń na ramieniu przyjaciela- po prostu często młodsze elfy na takich balach sypiają ze starszymi....
-Poważnie?- Chłopak był zaskoczony
-Po prostu skoro oficjalnie nikt się do mnie nie Zaleca będę musiał odganiać ich kijem- spojrzał w lustro i z zadowoleniem przyglądał się własnemu odbiciu- jeśli się nie pospieszysz to się spóźnimy to nie jest w dobrym tonie mój drogi
-Ja muszę to ubrać?- Jęknął Erin
-Tak i to jak najszybciej reprezentujemy Lyf'a i musimy to robić godnie- ale Elf już myślał o spotkaniu ze swoim Towarzyszem którego nie widział od wczorajszego poranka i już bardzo tęsknił.
Calin spoglądał znad pucharu na przyjaciela. Dobrze wiedział jak bardzo zmienił się przez te kilka dni ale nie przeszkadzało mu to tak bardzo jak myślał. On sam wciąż myślał o ślicznym ludzkim chłopcu który tak bardzo go zauroczył, jak żaden inny i chciał go mieć. Może później będzie mógł o nim zapomnieć jak na razie wiedział, że powinien pokrzyżować szyki brata, jak on mógł tak sobie myśleć że może go bezkarnie wydać za jakiegoś starego ramola. Vey stracił swojego Towarzysza i można było mu tylko współczuć o ile takie rzeczy były dla kogoś ważne. Co nie znaczy oczywiście, że może sobie zabrać jego Mały Kwiatuszek
-Ty mnie w ogóle słuchasz?- Errdill zapytał zniecierpliwiony po raz drugi
-Ależ oczywiście- posłał mu uroczy uśmiech, taki jaki zawsze zapewniał mu partnerów do łózka
-Nawet nie próbuj- warknął drugi elf- Chcę dziś zacząć się Zalecać oficjalnie- uśmiechnął się delikatnie. Keal był taki wspaniały
-Jeśli tak to twoja sprawa- wzruszył ramionami- Co myślisz o Reu'nie?
-W jakim sensie?- Nie zrozumiał toku myślenia Calin'a Errdill
-Dla Vey'a pamiętam że stracił Towarzysza w jakiejś bitwie 200 lat temu od tego czasu jest sam- przygryzł wargi
-Bawisz się w swatkę przyjacielu?- Zapytał młodszy elf rozbawiony- Słuchaj zostaw tego biedaka w spokoju. To jeszcze dziecko i człowiek po co ci on?
-Może mam plany- uśmiechnął się tajemniczo
-Ja ci radzę odpuści Vey będzie dla niego dobry a ciebie przecież wszyscy się boją i mają rację. Złamiesz tego dzieciaka i co ci to da?- Errdill był coraz bardziej zdenerwowany, przecież obiecał że będzie chronił Erin'a przed przyjacielem ale ten potrafił być bardzo uparty i po trupach dążyć do celu
-Jesteś bardzo opiekuńczy co do niego- uniósł brew i odłożył puchar- Czy i ja nie mogę się zmienić i szukać.. miłości- gdyby się nie znali młodszy elf by mu uwierzył
-Tak a twój brat zacznie sypiać z mężczyznami- przewrócił oczami- Calin proszę cię nie rób nic głupiego miej tych swoich niewolników, zabijaj i torturuj ale zostaw go w spokoju on nie jest dla ciebie to jeszcze dziecko. Po co ci to?
-Znasz moc Zakazanego Owocu? Może w tym wszystkim o to chodzi. No i przecież sam przyznasz, że to wyjątkowo śliczne stworzonko a widok strachu w tych oczach- starszy elf aż zadrżał z podniecenia
-Nie jest tego wart- westchnął Errdill ale wiedział że nic nie wskóra przyjaciel właśnie przystąpił do polowania na nową ofiarę. Miał tylko nadzieje dla dobra Erin'a, że Lyf zdąży ze swoim planem Vey to dobry mężczyzna i będzie go kochać a tego właśnie chłopcu było trzeba to widać było na pierwszy, rzut oka. Był też ważny dla jego Towarzysza a co za tym idzie i ważny dla niego bo przecież, nie pozwoli sobie żeby jego ukochany miałby być smutny.
Erin również przeglądał się w lustrze miał na sobie tradycyjny elficki strój i bardzo źle się w nim czuł. Materiał koszuli był niemal przeźroczysty, błękitno zielony wysadzanymi małymi kryształkami. Spodnie z czegoś bardzo miękkiego i miłego w dotyku opinały go jak druga skóra. Włosy rozpuścił i miękkimi lokami na plecy a on cały jakby świecił po dziwnej kąpieli którą zafundował mu przyjaciel.
Obiektywnie mówiąc wyglądał wspaniale ale to wszystko było nie w jego stylu, nawet oczy nabrały jakiegoś blasku
-Padną z wrażenia- Lyf stanął za nim- Będę cię musiał przed nimi bronić. Vey nie może się doczekać aż cię spotka
-Tylko chyba nie robiłeś mu nadziej?- Zwrócił się do przyjaciela i on prezentował się wspaniale, widać było, że pochodzi z wysokiego rodu. Chłopak dopiero teraz zdał sobie z tego sprawę- Jesteś księciem?- Zapytał nie czekając na odpowiedź i zagryzł wargi
-Ojciec mnie uznał ale nie przywiązuje do tego wagi- dotknął twarzy podopiecznego i wypuścił jego dolną wargę z jego zębów- lepiej tak nie rób to niesamowicie działa na niektórych mężczyzn. A jeśli chodzi o Vey'a to nie martw się to wspaniały elf i jeśli ci się spodoba mam nadzieję że coś z tego będzie- uśmiechnął się na widok rumieńców na twarzy Erin'a- Idziemy?
-Teraz albo nigdy- westchnął chłopiec
Bal odbywał się w środku lasu. Była to tak na prawdę sala magicznie spreparowana, żeby zachowana została tradycja ale też zachowana została wygoda którą tak lubili.
Erin obserwował wszystkich z coraz większym przerażeniem ale i fascynacją. Jeśli wydawało mu się, że on wyglądał jak tania dziwka to kobiety ubrane były jeszcze skąpiej ale i z jakąś klasą która nie pozwalała mu oderwać od nich wzroku. Zresztą lepsze to niż obserwowanie męskiej części gości. Czuł na sobie ich wzrok i wiedział że płoną mu policzki
-Jesteś już- Keal podszedł do niego wraz z Errdill'em. Obaj promienieli szczęściem i widać było że bardzo się kochają- Co myślisz?
-Pięknie tu a ty jesteś taki szczęśliwy- przytulił przyjaciela ale wcześniej szukał w oczach starszego elfa przyzwolenia
-Bo to wielkie szczęście- odezwał się Errdill uśmiechając się do chłopca- Vey będzie tobą zachwycony, nie tylko on wyglądasz wspaniale. Masz medalion?
-Oczywiście. Nie chcę powtórki z biblioteki- posłał mu niewinny niepewny uśmiech
-Erin!- Mey podbiegła do niego i ściskała serdecznie- Jaki ty jesteś przystojny- obejrzała go sobie
-Ty też wyglądasz wspaniale- uśmiechnął się do niej. Brakowało mu tu tej zwariowanej kobiety- Lyf już cię Adoruje?
-Tak- roześmiała się- I jest mi z tym wspaniale. Poznałeś już Vey'a?
-Nie i trochę się denerwuje nie chcę przecież go zwodzić- to jedno nie dawało mu spokoju
-Nie martw się wszystko będzie dobrze- pocałowała go w policzek- to rozsądny ale samotny mężczyzna. Mam nadzieję, że jeszcze kogoś znajdzie a jeśli to będziesz ty- rozmarzyła się na chwilę- zresztą widzę w twojej przyszłości wielką miłość i szczęście o jakim nie śniłeś. A gdy ostatnim razem widziałam Vey'a jego przyszłość też była świetlana- pomachała w stronę Lyf'a i już jej nie było.
Postać w cieniu obserwowała chłopca i za każdym razem gdy ktoś go dotykał miał ochotę zabić. Śliczny Kwiatuszek był tylko jego i zrobi wszystko żeby jak najszybciej mieć go w łóżku. Marzył zresztą nie tylko o tym bo w jego mrocznym cynicznym sercu rodziło się coś o czego istnieniu zapomniał w długim samotnym życiu. To nie było takie sobie zauroczenie czy chęć zrobienia na złość bratu.
Tylko że wciąż jeszcze nie chciał rezygnować ze swoich zabaw. Reu był mu dłużny a że elf z każdym rokiem był coraz bardziej samotny popchnie go w ramiona przyszłego męża Erin'a. To da mu trochę czasu, bo przecież chłopiec nie będzie z kimś takim.
W swoim zakręconym umyśle nie zdawał sobie sprawy, że był przecież jeszcze gorszy. Pożądanie niemal go zaślepiło. Złapał pierwszego lepszego chętnego mężczyznę i zniknął z nim w swoim Pokoju Zabaw. Teraz nie był potrzebny na sali a gdy poczuje się lepiej podejmie odpowiednie kroki. Ufał Reu i wiedział że ten zrobi wszystko co mu karze co da mu chwilę na opanowanie się zbawiając z biedakiem którego właśnie przywiązywał do pala na środku ciemnej sali. Nie obchodziło go kto to był i czy przeżyje.
poniedziałek, 25 maja 2015
Rozdział 3
-Zaczekaj proszę- Keal odwrócił się na te słowa i zobaczył najwspanialszego Elfa na jakim kiedykolwiek zawiesił oczy. Mężczyzna był wysoki nawet bardzo szczupły a te fioletowe oczy, piękne chociaż krótkie jak na przedstawiciela ich rasy brązowe włosy układały się w piękne fale.
-T..tak?- Zapytał przełykając głośno ślinkę. Czuł, że jego serce niemal wyrywa się z piersi
-Jesteś podopiecznym Lyf'a prawda?- Errdill miał trudności z oddychaniem, z bliska chłopiec był jeszcze wspanialszy taki świeży, delikatny ale biła od niego niemal niespotykana siła
-Tak panie- młodszy elf miotał pod nosem niecenzuralne słowa wściekając się że nie jest w stanie odpowiedzieć niczego mądrzejszego
-Czy dobrze cię traktuje jesteś zadowolony ze swojej pracy?- Pytał mężczyzna starając się zachować spokój ale jedyne czego pragnął to naznaczyć go jako swojego i rozpocząć Uwodzenie by nikt go nie dotkną
-Oczywiście ale czemu pytasz panie?- Było mu gorąco, starszy elf działał na niego jak żaden inny i bardzo chciał go dotknąć mimo że przecież byłoby to niemal niezgodne z prawem a najpewniej jego zachowanie można by uznać za bardzo niegrzeczne
-Chcę przejąć twoją naukę- odpowiedział po kilku chwilach gdy udało mu się oderwać wzrok od twarzy młodszego elfa- Lyf chyba przygotował cię do roli Opiekuna a ja mogę pokazać ci...szersze aspekty świata ludzi
-Jeśli tego chcesz panie- Keal zaczął się zastanawiać co tu jest nie tak. Bał się, że może Lyf ma jakieś kłopoty bo chce związać się z pół elfką albo chodziło o Erin'a. Nikt przecież od wieków nie sprowadzał tu ludzi- Czy coś się stało? Czy Lyf został odsunięty od szkoleń? Ma kłopoty?- Musiał to wiedzieć bo lubił swojego nauczyciela i bardzo się teraz denerwował co za tym szło zaczął mówić bardzo szybko i huśtał się na piętach
-Spokojnie Keal- musiał go dotknąć. Wiekowy elf a zachowywał się jak młokos ale przecież znalazł swojego jedynego Towarzysza i nie mógł się już doczekać kiedy będzie mógł coś z tym zrobić. Młodszy mężczyzna wstrzymał oddech gdy dłoń tego drugiego delikatnie dotknęła jego policzka. Była ciepła, przyjemnie twarda od pracy jaką wykonywał i chłopak z każdą sekundą pragnął więcej. Nawet nie wiedział kiedy powoli zaczął przesuwać się bliżej.
Errdill jęknął w duchu gdy ich skóra się zetknęła, a jeszcze gdy zaczął powoli do niego podchodzić wiedział, że przegrał walkę z samym sobą i po paru sekundach wziął go w ramiona.
Keal krzyknął cichutko z zaskoczenia ale było mu tak bardzo dobrze, że nie obchodziło go nawet to, że w każdej chwili ktoś może ich nakryć. Nie to, że było to zakazane ale on nigdy jakoś nie lubił okazywać uczuć publicznie nie to że miał ku temu jakieś większe okazje
-Wiesz co się dzieje prawda?- Zapytał starszy elf patrząc drugiemu w oczy. Był taki śliczny i tylko jego już niedługo
-Jestem twój- szepnął Keal i nawet nie był tym zaskoczony. Jego ciało i magia nigdy na nikogo tak nie działały- A ty mój- uśmiechnął się lekko
-Tak- mężczyzna pochylił się ale młodszy elf odsunął się stanowczo ale jakby niechętnie
-To się nie uda. Jesteś panie lordem a ja za jakiś czas zostanę Opiekunem- trochę się zmartwił
-I myślisz, że ci na to pozwolę!- Tym razem Errdill się wściekł. Nikt nie będzie go odtrącał z tak błahej przyczyny- I co to za bzdury z tym że jestem lordem, jesteś mój- złapał go za ramię i przyciągnął niemal brutalnie do siebie. Nigdy taki nie był. Zawsze zachowywał się spokojnie, był rozsądny i zrównoważony ale gdy usłyszał te słowa, gdy zdał sobie sprawę że jedyna osoba którą może szczerze pokochać odsuwa się od niego i chce uciec
-Chcę być Opiekunek na to pracowałem przez całe lata- szepnął trochę przestraszony- Muszę iść do Erin'a
-Czemu się opierasz? Czemu chcesz z tym wszystkim walczyć?- Pytał teraz spokojniej patrząc w oczy i wcale mu się nie podobał ten strach to że chce odejść
-Nie chcę walczyć- przyznał Keal bardzo cicho- Możemy spotkać się wieczorem na Białym Moście?- Chłopak starał się uratować sytuację
-Będę czekał- puścił go w końcu i patrzył ze smutkiem jak jego śliczny elf odchodzi a on wiedział że musi zacząć się zachowywać bardziej jak on niż jego szalony przyjaciel bo Calin ma nikłe szanse na osiągnięcie takiego szczęścia jakie spotkało teraz jego.
Erin siedział w swojej sypialni wciąż roztrzęsiony spotkaniem niebezpiecznego elfa. Owszem mężczyzna był wspaniały ale aż widział, jego szaleństwo które go przerażało. Do tego wszystkiego zawiódł Lyf'a. Swojego pierwszego przyjaciela
-Ja cię bardzo przepraszam- powiedział gdy tylko zobaczył elfa wchodzącego do jego pokoju- nie wiedziałem, że tam będzie ja....
-Spokojnie mój drogi- Lyf zdążył się już oporządzić po starciu z bratem i teraz znów był starym sobą- nic się nie stało ale niestety Calin uznał że możesz być jego nową zdobyczą...
-Ale ja tego nie chcę!- Krzyknął zapamiętale- to chyba go nie obejdzie co?- Uspokoił się nieco i obaj parsknęli śmiechem
-Nie ale jest na to sposób- elf usiadł- mam przyjaciela który stracił tragicznie swojego Towarzysza i szuka kogoś z kim mógłby spędzić resztę życia. To nie to samo ale być może przypadniecie sobie do gustu. Nie będę kłamał Vey chce się z tobą ożenić ale nie będzie naciskał. To rozsądny dojrzały elf i to dla ciebie musi być dziwne ludzie dawno tego nie robią....
-Zawsze mogę go poznać- uśmiechnął się chłopiec- Zrobił ci coś?
-Nic- elf wziął go za rękę- potrafię sobie z tym poradzić. No i tak na prawdę nic mi nie zrobi jak bardzo tego nienawidzi jesteśmy rodziną. Jeśli zwiążesz się z innym elfem raczej cię nie tknie. Jeśli zwiąże was przysięga nawet on będzie musiał to zaakceptować. Swoją drogą to jak zareagował było nie do końca normalne i będę musiał się temu przyjrzeć
-Przepraszam, że przysparzam ci nowych problemów- szepnął chłopiec spuszczając głowę
-Nie masz się o co martwić- Lyf przytulił go do siebie- w końcu jestem twoim Opiekunem a to zobowiązuje- pocałował go delikatnie w czoło i wypuścił z zawsze kojących objęć- Keal ma ci pokazać nasze odświętne ubrania niedługo odbędzie się bal.
-Muszę na niego iść?- Jęknął Erin
-Tak i nic się nie martw wiem jak nie lubisz tych wszystkich okazji. Co cię tak bardzo ostatnio rozprasza?- To ostatnie pytanie zadał w stronę otwierających się drzwi
-Errdill- młodszy elf upadł na fotel i jęknął- Właśnie znalazłem swojego Towarzysza
-To wspaniale- ucieszył się Erin- A ty czemu jesteś taki smutny?
-Bo nie wiem jak to wszystko się skończy. Lyf on chce mnie odsunąć od mojej pracy.
-Tym zajmę się ja ale to twój Towarzysz Keal ma na myśli tylko twoje dobro- wstał i pogłaskał podopiecznego po głowie- Bal moi mili i macie mi się wyszykować, nie dać mi powodu do wstydu- z tymi słowami zniknął a oni zaczęli się śmiać.
-To powiedz mi o tym swoim mężczyźnie- Erin był bardzo ciekawy jak to wszystko działa i czy on byłby w stanie poczuć coś takiego
-To najlepszy przyjaciel Calin'a. Lord Wysokiej Rady i jest wspaniały- zrobił rozmarzoną minę- a jak mnie złapał przyciągnął do siebie. Zrobiło mi się gorąco i tak bardzo dobrze
-Też chciałbym się kiedyś tak zakochać- i Erin zaczął marzyć ale tylko przez chwilę bo nagle przypomniał sobie groźnego elfa i zadrżał ale nie z przyjemności
-Jeszcze będzie na ciebie czas- Keal pocieszył przyjaciela ale wciąż myślał o swoim Towarzyszu i mimo tego, że trochę się bał był szczęśliwy- chodźmy po masze odświętne szaty Lyf może dla ciebie jest wyrozumiały ale to wciąż mój nauczyciel
-Szkoda że muszę iść- Erin wstał niechętnie
-Może tam kogoś poznasz no i chcę żebyś zobaczył mojego Errdill'a. Będziemy się dobrze bawić- przekonywał
-Obiecujesz?- Jęknął chłopiec
-Klnę się na swój honor- wziął przyjaciela za rękę i zniknęli z przytulnej bezpiecznej sypialni.
##################################################################################
Kochani ten rozdział chyba mi się nie udał zbytnio. Mam jednak nadzieje, że będzie lepiej a Wam jednak się podobało chociaż w pewnym stopniu:)
-T..tak?- Zapytał przełykając głośno ślinkę. Czuł, że jego serce niemal wyrywa się z piersi
-Jesteś podopiecznym Lyf'a prawda?- Errdill miał trudności z oddychaniem, z bliska chłopiec był jeszcze wspanialszy taki świeży, delikatny ale biła od niego niemal niespotykana siła
-Tak panie- młodszy elf miotał pod nosem niecenzuralne słowa wściekając się że nie jest w stanie odpowiedzieć niczego mądrzejszego
-Czy dobrze cię traktuje jesteś zadowolony ze swojej pracy?- Pytał mężczyzna starając się zachować spokój ale jedyne czego pragnął to naznaczyć go jako swojego i rozpocząć Uwodzenie by nikt go nie dotkną
-Oczywiście ale czemu pytasz panie?- Było mu gorąco, starszy elf działał na niego jak żaden inny i bardzo chciał go dotknąć mimo że przecież byłoby to niemal niezgodne z prawem a najpewniej jego zachowanie można by uznać za bardzo niegrzeczne
-Chcę przejąć twoją naukę- odpowiedział po kilku chwilach gdy udało mu się oderwać wzrok od twarzy młodszego elfa- Lyf chyba przygotował cię do roli Opiekuna a ja mogę pokazać ci...szersze aspekty świata ludzi
-Jeśli tego chcesz panie- Keal zaczął się zastanawiać co tu jest nie tak. Bał się, że może Lyf ma jakieś kłopoty bo chce związać się z pół elfką albo chodziło o Erin'a. Nikt przecież od wieków nie sprowadzał tu ludzi- Czy coś się stało? Czy Lyf został odsunięty od szkoleń? Ma kłopoty?- Musiał to wiedzieć bo lubił swojego nauczyciela i bardzo się teraz denerwował co za tym szło zaczął mówić bardzo szybko i huśtał się na piętach
-Spokojnie Keal- musiał go dotknąć. Wiekowy elf a zachowywał się jak młokos ale przecież znalazł swojego jedynego Towarzysza i nie mógł się już doczekać kiedy będzie mógł coś z tym zrobić. Młodszy mężczyzna wstrzymał oddech gdy dłoń tego drugiego delikatnie dotknęła jego policzka. Była ciepła, przyjemnie twarda od pracy jaką wykonywał i chłopak z każdą sekundą pragnął więcej. Nawet nie wiedział kiedy powoli zaczął przesuwać się bliżej.
Errdill jęknął w duchu gdy ich skóra się zetknęła, a jeszcze gdy zaczął powoli do niego podchodzić wiedział, że przegrał walkę z samym sobą i po paru sekundach wziął go w ramiona.
Keal krzyknął cichutko z zaskoczenia ale było mu tak bardzo dobrze, że nie obchodziło go nawet to, że w każdej chwili ktoś może ich nakryć. Nie to, że było to zakazane ale on nigdy jakoś nie lubił okazywać uczuć publicznie nie to że miał ku temu jakieś większe okazje
-Wiesz co się dzieje prawda?- Zapytał starszy elf patrząc drugiemu w oczy. Był taki śliczny i tylko jego już niedługo
-Jestem twój- szepnął Keal i nawet nie był tym zaskoczony. Jego ciało i magia nigdy na nikogo tak nie działały- A ty mój- uśmiechnął się lekko
-Tak- mężczyzna pochylił się ale młodszy elf odsunął się stanowczo ale jakby niechętnie
-To się nie uda. Jesteś panie lordem a ja za jakiś czas zostanę Opiekunem- trochę się zmartwił
-I myślisz, że ci na to pozwolę!- Tym razem Errdill się wściekł. Nikt nie będzie go odtrącał z tak błahej przyczyny- I co to za bzdury z tym że jestem lordem, jesteś mój- złapał go za ramię i przyciągnął niemal brutalnie do siebie. Nigdy taki nie był. Zawsze zachowywał się spokojnie, był rozsądny i zrównoważony ale gdy usłyszał te słowa, gdy zdał sobie sprawę że jedyna osoba którą może szczerze pokochać odsuwa się od niego i chce uciec
-Chcę być Opiekunek na to pracowałem przez całe lata- szepnął trochę przestraszony- Muszę iść do Erin'a
-Czemu się opierasz? Czemu chcesz z tym wszystkim walczyć?- Pytał teraz spokojniej patrząc w oczy i wcale mu się nie podobał ten strach to że chce odejść
-Nie chcę walczyć- przyznał Keal bardzo cicho- Możemy spotkać się wieczorem na Białym Moście?- Chłopak starał się uratować sytuację
-Będę czekał- puścił go w końcu i patrzył ze smutkiem jak jego śliczny elf odchodzi a on wiedział że musi zacząć się zachowywać bardziej jak on niż jego szalony przyjaciel bo Calin ma nikłe szanse na osiągnięcie takiego szczęścia jakie spotkało teraz jego.
Erin siedział w swojej sypialni wciąż roztrzęsiony spotkaniem niebezpiecznego elfa. Owszem mężczyzna był wspaniały ale aż widział, jego szaleństwo które go przerażało. Do tego wszystkiego zawiódł Lyf'a. Swojego pierwszego przyjaciela
-Ja cię bardzo przepraszam- powiedział gdy tylko zobaczył elfa wchodzącego do jego pokoju- nie wiedziałem, że tam będzie ja....
-Spokojnie mój drogi- Lyf zdążył się już oporządzić po starciu z bratem i teraz znów był starym sobą- nic się nie stało ale niestety Calin uznał że możesz być jego nową zdobyczą...
-Ale ja tego nie chcę!- Krzyknął zapamiętale- to chyba go nie obejdzie co?- Uspokoił się nieco i obaj parsknęli śmiechem
-Nie ale jest na to sposób- elf usiadł- mam przyjaciela który stracił tragicznie swojego Towarzysza i szuka kogoś z kim mógłby spędzić resztę życia. To nie to samo ale być może przypadniecie sobie do gustu. Nie będę kłamał Vey chce się z tobą ożenić ale nie będzie naciskał. To rozsądny dojrzały elf i to dla ciebie musi być dziwne ludzie dawno tego nie robią....
-Zawsze mogę go poznać- uśmiechnął się chłopiec- Zrobił ci coś?
-Nic- elf wziął go za rękę- potrafię sobie z tym poradzić. No i tak na prawdę nic mi nie zrobi jak bardzo tego nienawidzi jesteśmy rodziną. Jeśli zwiążesz się z innym elfem raczej cię nie tknie. Jeśli zwiąże was przysięga nawet on będzie musiał to zaakceptować. Swoją drogą to jak zareagował było nie do końca normalne i będę musiał się temu przyjrzeć
-Przepraszam, że przysparzam ci nowych problemów- szepnął chłopiec spuszczając głowę
-Nie masz się o co martwić- Lyf przytulił go do siebie- w końcu jestem twoim Opiekunem a to zobowiązuje- pocałował go delikatnie w czoło i wypuścił z zawsze kojących objęć- Keal ma ci pokazać nasze odświętne ubrania niedługo odbędzie się bal.
-Muszę na niego iść?- Jęknął Erin
-Tak i nic się nie martw wiem jak nie lubisz tych wszystkich okazji. Co cię tak bardzo ostatnio rozprasza?- To ostatnie pytanie zadał w stronę otwierających się drzwi
-Errdill- młodszy elf upadł na fotel i jęknął- Właśnie znalazłem swojego Towarzysza
-To wspaniale- ucieszył się Erin- A ty czemu jesteś taki smutny?
-Bo nie wiem jak to wszystko się skończy. Lyf on chce mnie odsunąć od mojej pracy.
-Tym zajmę się ja ale to twój Towarzysz Keal ma na myśli tylko twoje dobro- wstał i pogłaskał podopiecznego po głowie- Bal moi mili i macie mi się wyszykować, nie dać mi powodu do wstydu- z tymi słowami zniknął a oni zaczęli się śmiać.
-To powiedz mi o tym swoim mężczyźnie- Erin był bardzo ciekawy jak to wszystko działa i czy on byłby w stanie poczuć coś takiego
-To najlepszy przyjaciel Calin'a. Lord Wysokiej Rady i jest wspaniały- zrobił rozmarzoną minę- a jak mnie złapał przyciągnął do siebie. Zrobiło mi się gorąco i tak bardzo dobrze
-Też chciałbym się kiedyś tak zakochać- i Erin zaczął marzyć ale tylko przez chwilę bo nagle przypomniał sobie groźnego elfa i zadrżał ale nie z przyjemności
-Jeszcze będzie na ciebie czas- Keal pocieszył przyjaciela ale wciąż myślał o swoim Towarzyszu i mimo tego, że trochę się bał był szczęśliwy- chodźmy po masze odświętne szaty Lyf może dla ciebie jest wyrozumiały ale to wciąż mój nauczyciel
-Szkoda że muszę iść- Erin wstał niechętnie
-Może tam kogoś poznasz no i chcę żebyś zobaczył mojego Errdill'a. Będziemy się dobrze bawić- przekonywał
-Obiecujesz?- Jęknął chłopiec
-Klnę się na swój honor- wziął przyjaciela za rękę i zniknęli z przytulnej bezpiecznej sypialni.
##################################################################################
Kochani ten rozdział chyba mi się nie udał zbytnio. Mam jednak nadzieje, że będzie lepiej a Wam jednak się podobało chociaż w pewnym stopniu:)
poniedziałek, 18 maja 2015
Rozdział 2
Erin już od kilku dni przebywał w krainie elfów i z każdym dniem podobało mu się coraz bardziej. Lyf wprawdzie gdzieś zniknął ale Kela pojawiał się w jego sypialni codziennie jeszcze przed śniadaniem i zabierał go na całe dnie z pałacu pokazując przepiękne siedziby w tym niezwykłym magicznym świecie.
-Coś cię gryzie?- Zapytał nowy przyjaciel gdy siedzieli nad złotym jeziorem i jedli słodkie placki które Keal spakował im na obiad
-Nie tylko jestem tu jakiś czas a nikogo prawie nie spotkałem- rozejrzał się wokół jakby się natknąć na nowe elfy
-A chcesz poznać kogoś jeszcze?- Zapytał kładąc się na trawie i ściągając zieloną kurtkę którą miał na sobie. Słońce świeciło bardzo jasno i było przyjemnie ciepło- To trochę wina amuletu, chroni cię przed niebezpieczeństwami ale też tworzy barierę która nie pozwala ci poznać innych do czasu aż magia będzie wiedzieć, że ci nie zagrażają.
-To wszystko jest bardzo skomplikowane- westchnął chłopiec i również się położył- staram się czytać o tym wszystkim ale...
-Mam pomysł- przerwał mu młody elf zrywając się z trawy- najlepszy sposób na poznanie naszego świata przez księgi jest wizyta w naszej Bibliotece to magiczne miejsce pełne starych przedmiotów, książek które...- pociągnął Erin'a za sobą- a zresztą sam zobaczysz- i gdy chłopiec nie przyzwyczajony jeszcze do tego sposobu otworzył oczy zobaczył przed sobą wielkie pomieszczenie niemal całe wypełnione książkami niektóre z nich były nawet większe od niego inne zaś tak małe że bez lupy nie można było nic przeczytać. Nie było tu jednak cicho bo były i takie tomy które wydawały dźwięki lub nuciły melodie. Keal miał rację były tu też przeróżne dziwne przedmioty w oszklonych gablotach
-Tylko ich nie dotykaj- przyjaciel szepnął mu do ucha- jakieś 50 lat temu było tu włamanie i teraz bibliotekarze mają paranoje ale czytać możesz do woli. Jeśli będziesz chciał coś wiedzieć znajdziesz to tylko tu. Ja z kilku książek uczyłem się o waszym świecie gdy Lyf był zajęty zajmowaniem się tobą- tu elf uśmiechnął się od ucha do ucha i mrugnął porozumiewawczo
-Nie jestem dzieckiem- burknął Erin ale nie mógł się długo gniewać na przyjaciela
-Nie jesteś wspaniałym młodym mężczyzną... muszę już iść mam parę spraw. Wrócę za kilka godzin nie odchodź nigdzie bo jeszcze cię ktoś porwie-i Keal zniknął. Erin pokręcił z rozbawieniem głową i zaczął rozglądać się po przestrzeni która zdawała się nie mieć końca ale znalazł to czego szukał zaskakująco szybko i usiadł na bardzo starym ale wygodnym fotelu po czym zagłębił się w lekturze.
Calin był od rana wściekły. Wczoraj był znów w świecie ludzi ale nie spotkał nikogo godnego uwagi, do tego jego najlepszy przyjaciel od trzech dni chodził z głową w chmurach a wszystko to wina podopiecznego jego brata swoją drogą wiązać się z pół elfką? Prychnął pod nosem ale w zasadzie czego mógłby się spodziewać po mieszańcu dwóch ras. Za to Errdill go rozczarował owszem Keal był całkiem całkiem ale to nie znaczyło że powinien się tak zachowywać na jego miejscu wziąłby sobie małego do łóżka i zapomniał o sprawie a ten snuł się po pałacu i tylko wzdychał jak niedoświadczona panienka.
Sam nie wiedział kiedy znalazł się pod drzwiami Biblioteki Rodów ale gdy już zorientował się gdzie jest postanowił jednak przejść się po pomieszczeniu chociażby po to żeby podziwiać zbiory magicznych przedmiotów, a może nawet Biblioteka uzna że ma dla niego coś ciekawego i szedł tak bez celu gdy nagle usłyszał czyjś łagodny wesoły śmiech. Wiedział oczywiście że może to być złudzenia albo gra ksiąg ale i tak zwrócił się w tamtą stronę.
Wyszedł zza zakrętu i aż przystanął ze zdumienia. Na fotelu między Koroną Wiatru a Laską Przeznaczenia siedziało ludzkie dziecko. W zasadzie nie dziecko tylko młodzieniec mały i chudy ale...Bogowie jaki pociągający w tej swojej dziwnej niewinności i świeżości. Przecież nawet nie był w jego typie on wolał silnych dobrze zbudowanych mężczyzn którzy potrafią znieść jego wymyślne zabawy a ten tu. Errdill mówił coś o chłopcu którego sprowadził tu Lyf i nagle poczuł złość na brata że ukrywa przed nim taki śliczny kwiatek, przecież nie sprowadził go dla siebie on lubował się w kobietach i nigdy nie spojrzał na innego mężczyznę.
Gdzieś w jego umyśle pojawiła się myśl że być może mieszaniec chciał chronić małego ale przecież on jeśli chce potrafi być miły. Gdy podszedł jeszcze bliżej zobaczył że obok fotela leży magiczny medalion.Musiał przyznać że brat miał głowę na karku ale to jeszcze bardziej go zezłościło
-Witaj- szepnął mu niemal do ucha. Erin aż podskoczył i wypuszczając książkę z ręki- nie chciałem cię przestraszyć przepraszam
-N..nie szkodzi- jęknął i rozpoznał w olbrzymie postać z portretu. Patrzył w przystojną twarz Księcia Wiatru- To ja może...- wstał i w panice szukał amuletu chociaż pewnie teraz już mu nie pomoże
-Zostań- Calin uśmiechał się do niego łagodnie bo widział w ślicznych oczach panikę a przecież na nią przyjdzie jeszcze czas. Niesamowicie się podniecił, minęły wieki odkąd nie miał prawiczka i nabierał coraz większej ochoty na świeże nietknięte mięsko- Lyf pewnie cię nastraszył, ja i mój brat nie jesteśmy zbyt blisko a on słucha plotek
-Więc nie zabijasz panie swoich- tu zrobił pauzę i zarumienił się- kochanków
-Nie przeczę że czasem mnie ponosi ale oni się na to godzą- kłamał i podchodził do niego powoli i ostrożnie
-Och- Erin nie wiedział co na to odpowiedzieć. Elf wyglądał groźnie ale przecież był przystojny i dobrze o tym wiedział on sam zaczął się pocić ale starał się zachować spokój bo nie tylko mu się podobał ale też bał się okropnie że Calin może mu coś zrobić
-Lyf nigdy mi nie powiedział czemu cię tu sprowadził- elf zmienił temat bo widział, że mały jest o krok od ucieczki a przecież nie godzi się żeby Książę biegał po pałacu szukając ludzkiego chłopca
-Gdyby tego nie zrobił umarłbym- spuścił wzrok ale czyjeś silne palce ujęły jego podbródek i po kilku sekundach patrzył w ciemne oczy niebezpiecznego elfa. Erin nie był w stanie nawet zamrugać, twarz była niemal hipnotyzująca. Dłoń na jego twarzy przesuwała się powoli i kciuk wylądował na jego dolnej wardze naciskając lekko. Usta mężczyzny wykrzywiły się w uśmiechu delikatnym ujmującym
-Odejdź od niego!- Nagle zjawił się przy nich Lyf i odepchnął brata w stronę ściany zasłaniając sobą chłopca. Nie miał tak imponujące postury jak Calin ale teraz wyglądał niemal równie groźnie
-Nic nie zrobiłem tylko przywitałem tego słodziaka- starszy elf otrzepał szaty i stanął znów całkiem prosto - nie rozumiem czemu go ukrywasz tobie się nie przyda
-Jeśli dotkniesz go swoją brudną łapą raz jeszcze utnę ci ją i niech mnie Rada osądzi- prychnął młodszy z braci- a co robię z Erin'em to moja sprawa- odwrócił się do chłopca- Maluchu idź do siebie i pamiętaj że nie możesz go ściągać- amulet znalazł się w ręce elfa i podał go zaskoczonemu Erin'owi- porozmawiamy później- jego zwykle wesołe łagodne oczy teraz niemal miotały iskry w stronę chłopca i ten przestraszony niemal uciekł. Bał się co teraz mu zrobią za to że nie posłuchał jedynego nakazu jaki tu dostał.
-Nie znałem cię od tej strony bracie- Calin był tym wszystkim rozbawiony ale też miał ochotę wbić mu nóż w serce i patrzyć jak wraca do życia w agonii- Co jest w tym maluszku że tak go bronisz to tylko człowiek
-Może i człowiek ale mój podopieczny do tego rozmawiałem już z Vey'em jest zainteresowany Erin'em wiadomo że po śmierci Tyriona nie znajdzie już innego elfa a samotność jest straszna
-Chcesz go ożenić z tym starym durniem!?- Wrzasnął Calin
-Przypominam że jesteś starszy o 500 lat od tego jak mówisz durnia a nie ma prawa zabraniającego wdowcom powtórnego małżeństwa z nawet innymi rasami- uśmiechnął się do niego złośliwie- Jeśli Erin się zgodzi to czemu nie Vey będzie go wielbił
-Jeśli myślisz że ci na to pozwolę...!- warknął Elf Wiatru
-To nie twoja decyzja i może jesteś wcieleniem spełnienia męskich marzeń ale on się ciebie boi a ja zadbam o to żeby bał się jeszcze bardziej- po tych słowach zniknął z Biblioteki udając się do pokoju niepokornego chłopca miał tylko nadzieję że nie będzie się na niego długo gniewał i da się zaprosić na bal Błękitnych Elfów on sam w końcu przedstawi zgromadzeniu Mey. Jeśli wszystko pójdzie dobrze kobieta zgodzi się przenieść do świata swojej matki i będzie mógł zacząć oficjalnie rozpocząć Zaloty.
#################################################################################
Kochani przepraszam za zwłokę na blogu. Teraz zamierzam go kontynuować regularnie. Dajcie znać jak wyszedł ten rozdział:)
-Coś cię gryzie?- Zapytał nowy przyjaciel gdy siedzieli nad złotym jeziorem i jedli słodkie placki które Keal spakował im na obiad
-Nie tylko jestem tu jakiś czas a nikogo prawie nie spotkałem- rozejrzał się wokół jakby się natknąć na nowe elfy
-A chcesz poznać kogoś jeszcze?- Zapytał kładąc się na trawie i ściągając zieloną kurtkę którą miał na sobie. Słońce świeciło bardzo jasno i było przyjemnie ciepło- To trochę wina amuletu, chroni cię przed niebezpieczeństwami ale też tworzy barierę która nie pozwala ci poznać innych do czasu aż magia będzie wiedzieć, że ci nie zagrażają.
-To wszystko jest bardzo skomplikowane- westchnął chłopiec i również się położył- staram się czytać o tym wszystkim ale...
-Mam pomysł- przerwał mu młody elf zrywając się z trawy- najlepszy sposób na poznanie naszego świata przez księgi jest wizyta w naszej Bibliotece to magiczne miejsce pełne starych przedmiotów, książek które...- pociągnął Erin'a za sobą- a zresztą sam zobaczysz- i gdy chłopiec nie przyzwyczajony jeszcze do tego sposobu otworzył oczy zobaczył przed sobą wielkie pomieszczenie niemal całe wypełnione książkami niektóre z nich były nawet większe od niego inne zaś tak małe że bez lupy nie można było nic przeczytać. Nie było tu jednak cicho bo były i takie tomy które wydawały dźwięki lub nuciły melodie. Keal miał rację były tu też przeróżne dziwne przedmioty w oszklonych gablotach
-Tylko ich nie dotykaj- przyjaciel szepnął mu do ucha- jakieś 50 lat temu było tu włamanie i teraz bibliotekarze mają paranoje ale czytać możesz do woli. Jeśli będziesz chciał coś wiedzieć znajdziesz to tylko tu. Ja z kilku książek uczyłem się o waszym świecie gdy Lyf był zajęty zajmowaniem się tobą- tu elf uśmiechnął się od ucha do ucha i mrugnął porozumiewawczo
-Nie jestem dzieckiem- burknął Erin ale nie mógł się długo gniewać na przyjaciela
-Nie jesteś wspaniałym młodym mężczyzną... muszę już iść mam parę spraw. Wrócę za kilka godzin nie odchodź nigdzie bo jeszcze cię ktoś porwie-i Keal zniknął. Erin pokręcił z rozbawieniem głową i zaczął rozglądać się po przestrzeni która zdawała się nie mieć końca ale znalazł to czego szukał zaskakująco szybko i usiadł na bardzo starym ale wygodnym fotelu po czym zagłębił się w lekturze.
Calin był od rana wściekły. Wczoraj był znów w świecie ludzi ale nie spotkał nikogo godnego uwagi, do tego jego najlepszy przyjaciel od trzech dni chodził z głową w chmurach a wszystko to wina podopiecznego jego brata swoją drogą wiązać się z pół elfką? Prychnął pod nosem ale w zasadzie czego mógłby się spodziewać po mieszańcu dwóch ras. Za to Errdill go rozczarował owszem Keal był całkiem całkiem ale to nie znaczyło że powinien się tak zachowywać na jego miejscu wziąłby sobie małego do łóżka i zapomniał o sprawie a ten snuł się po pałacu i tylko wzdychał jak niedoświadczona panienka.
Sam nie wiedział kiedy znalazł się pod drzwiami Biblioteki Rodów ale gdy już zorientował się gdzie jest postanowił jednak przejść się po pomieszczeniu chociażby po to żeby podziwiać zbiory magicznych przedmiotów, a może nawet Biblioteka uzna że ma dla niego coś ciekawego i szedł tak bez celu gdy nagle usłyszał czyjś łagodny wesoły śmiech. Wiedział oczywiście że może to być złudzenia albo gra ksiąg ale i tak zwrócił się w tamtą stronę.
Wyszedł zza zakrętu i aż przystanął ze zdumienia. Na fotelu między Koroną Wiatru a Laską Przeznaczenia siedziało ludzkie dziecko. W zasadzie nie dziecko tylko młodzieniec mały i chudy ale...Bogowie jaki pociągający w tej swojej dziwnej niewinności i świeżości. Przecież nawet nie był w jego typie on wolał silnych dobrze zbudowanych mężczyzn którzy potrafią znieść jego wymyślne zabawy a ten tu. Errdill mówił coś o chłopcu którego sprowadził tu Lyf i nagle poczuł złość na brata że ukrywa przed nim taki śliczny kwiatek, przecież nie sprowadził go dla siebie on lubował się w kobietach i nigdy nie spojrzał na innego mężczyznę.
Gdzieś w jego umyśle pojawiła się myśl że być może mieszaniec chciał chronić małego ale przecież on jeśli chce potrafi być miły. Gdy podszedł jeszcze bliżej zobaczył że obok fotela leży magiczny medalion.Musiał przyznać że brat miał głowę na karku ale to jeszcze bardziej go zezłościło
-Witaj- szepnął mu niemal do ucha. Erin aż podskoczył i wypuszczając książkę z ręki- nie chciałem cię przestraszyć przepraszam
-N..nie szkodzi- jęknął i rozpoznał w olbrzymie postać z portretu. Patrzył w przystojną twarz Księcia Wiatru- To ja może...- wstał i w panice szukał amuletu chociaż pewnie teraz już mu nie pomoże
-Zostań- Calin uśmiechał się do niego łagodnie bo widział w ślicznych oczach panikę a przecież na nią przyjdzie jeszcze czas. Niesamowicie się podniecił, minęły wieki odkąd nie miał prawiczka i nabierał coraz większej ochoty na świeże nietknięte mięsko- Lyf pewnie cię nastraszył, ja i mój brat nie jesteśmy zbyt blisko a on słucha plotek
-Więc nie zabijasz panie swoich- tu zrobił pauzę i zarumienił się- kochanków
-Nie przeczę że czasem mnie ponosi ale oni się na to godzą- kłamał i podchodził do niego powoli i ostrożnie
-Och- Erin nie wiedział co na to odpowiedzieć. Elf wyglądał groźnie ale przecież był przystojny i dobrze o tym wiedział on sam zaczął się pocić ale starał się zachować spokój bo nie tylko mu się podobał ale też bał się okropnie że Calin może mu coś zrobić
-Lyf nigdy mi nie powiedział czemu cię tu sprowadził- elf zmienił temat bo widział, że mały jest o krok od ucieczki a przecież nie godzi się żeby Książę biegał po pałacu szukając ludzkiego chłopca
-Gdyby tego nie zrobił umarłbym- spuścił wzrok ale czyjeś silne palce ujęły jego podbródek i po kilku sekundach patrzył w ciemne oczy niebezpiecznego elfa. Erin nie był w stanie nawet zamrugać, twarz była niemal hipnotyzująca. Dłoń na jego twarzy przesuwała się powoli i kciuk wylądował na jego dolnej wardze naciskając lekko. Usta mężczyzny wykrzywiły się w uśmiechu delikatnym ujmującym
-Odejdź od niego!- Nagle zjawił się przy nich Lyf i odepchnął brata w stronę ściany zasłaniając sobą chłopca. Nie miał tak imponujące postury jak Calin ale teraz wyglądał niemal równie groźnie
-Nic nie zrobiłem tylko przywitałem tego słodziaka- starszy elf otrzepał szaty i stanął znów całkiem prosto - nie rozumiem czemu go ukrywasz tobie się nie przyda
-Jeśli dotkniesz go swoją brudną łapą raz jeszcze utnę ci ją i niech mnie Rada osądzi- prychnął młodszy z braci- a co robię z Erin'em to moja sprawa- odwrócił się do chłopca- Maluchu idź do siebie i pamiętaj że nie możesz go ściągać- amulet znalazł się w ręce elfa i podał go zaskoczonemu Erin'owi- porozmawiamy później- jego zwykle wesołe łagodne oczy teraz niemal miotały iskry w stronę chłopca i ten przestraszony niemal uciekł. Bał się co teraz mu zrobią za to że nie posłuchał jedynego nakazu jaki tu dostał.
-Nie znałem cię od tej strony bracie- Calin był tym wszystkim rozbawiony ale też miał ochotę wbić mu nóż w serce i patrzyć jak wraca do życia w agonii- Co jest w tym maluszku że tak go bronisz to tylko człowiek
-Może i człowiek ale mój podopieczny do tego rozmawiałem już z Vey'em jest zainteresowany Erin'em wiadomo że po śmierci Tyriona nie znajdzie już innego elfa a samotność jest straszna
-Chcesz go ożenić z tym starym durniem!?- Wrzasnął Calin
-Przypominam że jesteś starszy o 500 lat od tego jak mówisz durnia a nie ma prawa zabraniającego wdowcom powtórnego małżeństwa z nawet innymi rasami- uśmiechnął się do niego złośliwie- Jeśli Erin się zgodzi to czemu nie Vey będzie go wielbił
-Jeśli myślisz że ci na to pozwolę...!- warknął Elf Wiatru
-To nie twoja decyzja i może jesteś wcieleniem spełnienia męskich marzeń ale on się ciebie boi a ja zadbam o to żeby bał się jeszcze bardziej- po tych słowach zniknął z Biblioteki udając się do pokoju niepokornego chłopca miał tylko nadzieję że nie będzie się na niego długo gniewał i da się zaprosić na bal Błękitnych Elfów on sam w końcu przedstawi zgromadzeniu Mey. Jeśli wszystko pójdzie dobrze kobieta zgodzi się przenieść do świata swojej matki i będzie mógł zacząć oficjalnie rozpocząć Zaloty.
#################################################################################
Kochani przepraszam za zwłokę na blogu. Teraz zamierzam go kontynuować regularnie. Dajcie znać jak wyszedł ten rozdział:)
wtorek, 24 marca 2015
Rozdział 1
Erin otworzył oczy i ze zdziwieniem zdał sobie sprawę że mimo uderzenia które dokładnie pamiętał nic go nie boli. Mrugając rozejrzał się po pomieszczeniu w którym się znajdował.
Było w nim tylko wygodne ale nie duże łóżko, szafka obok oraz pusty fotel, wszystko w ciemnych kolorach, ładne i wyglądało na kosztowne ale nie w jego guście.
Nagle usłyszał ciche skrzypnięcie i musiał ze zdumieniem przetrzeć oczy
-Hun?- Zapytał nie dowierzając, że znów widzie dawnego przyjaciela. A może jednak umarł?
-Właściwie mam nazywają mnie Lyf- uśmiechnął się do niego- i jesteś w moim domu- usiadł na łóżku ale chłopiec nic nie poczuł
-Nie rozumiem- jęknął Erin zdając sobie sprawę, że zaschło mu w ustach
-Opiekowałem się tobą bo takie dostałem rozkazy. Mama przed śmiercią chciała bym to zrobił. Czemu nie wiem, nigdy się na tym nie zastanawiałem ale od ciebie bije jakieś światło....Przepraszam zagalopowałem się- machnął ręką i pojawiła się w niej szklanka z sokiem którą podał swojemu podopiecznemu ten zaczął pić łapczywie ale nie spuścił z niego wzroku- Zdajesz sobie sprawę- zaczął znów Lyf- że nie jestem człowiekiem. Ty zawsze byłeś tak bardzo wrażliwy na to co magiczne. Ja jestem Elfem Ziemi. Nie jestem tak wysoko urodzony jak moja kuzynka Vanja ale mam pewne przywileje. W każdym razie uratowałem cię ale nie do końca wiedziałem co robić, nie potrafię uzdrawiać więc przeniosłem cię do mojego świata....Czy to rozumiesz?- Spojrzał na chłopca który zastygł w bez ruchu gdy ten zaczął mówić
-Trochę- przyznał Erin wciąż zagubiony- A co teraz będzie ze mną?
-Zostaniesz tu- Errdil zmaterializował się przed nimi- Nie wiem ludzie nie mogą tak sobie podróżować między światami, mógłbyś zginąć. Oczywiście jeśli chcesz poszukam jakiegoś....
-Zostaję!- Krzyknął nagle chłopiec, nawet się nad tym nie zastanawiając ale po co miałby wracać. Tu czuł się dużo lepiej i swobodniej niż kiedykolwiek w życiu- To znaczy jeśli nie sprawię kłopotu- spuścił wzrok zażenowany. Nowy mężczyzna był piękny inaczej nie dało się tego określić i biło od niego takie ciepło, spokój że chciał mieć go zawsze przy sobie
-Nie sprawisz- odpowiedzieli jednocześnie ale Errdil na chwilę zatrzymał wzrok na drugim elfie- Wszyscy będą ci przyjaźni- mówił dalej jasnowłosy- i mamy tylko jedną prośbę, trzymaj się z daleka od Calin'a- te słowa wypowiedział bardzo poważnie i Erin zrozumiał że z jakiegoś powodu jest to bardzo ważne
-Ja przecież nawet nie wiem kto to jest- powiedział spokojnie coraz bardziej zdziwiony i trochę przestraszony. Mógł przyjąć do wiadomości że jest winnym świecie, że magia istnieje a jego przyjaciel był elfem ale dziwne ostrzeżenie dało mu do myślenia bardziej niż wszystko inne.
-To Książę Wiatru niebezpieczny sadysta ale jest też najbardziej uwodzicielski z nas wszystkich, dam ci amulet który ostrzeże cię gdy będzie w pobliżu. Wasze spotkanie nie skończy się dla ciebie dobrze
-Obiecuję go nie spotkać- Erin chyba nie chciał spotkać tego kogoś. Zaczęła też boleć go głowa i przymknął oczy
-Śpij teraz maluszku- Lyf pogłaskał go po policzku- Errdil dostarczy ci ochronę gdy tylko się wyśpisz. Tamtego elfa już nie było ale przyjaciel użył drzwi.
Gdy tylko Erin został sam od razu zasnął.
Calin siedział na wygodnym fotelu sączył powoli piwo i przyglądał się z coraz większym znudzeniem jak pięciu najurodziwszych mężczyzn w klubie rywalizuje o jego uwagę, mimo że on już wiedział których zabierze ze sobą wciąż lubił takie zabawy. Dziś jednak nie miał nastroju.
Po prostu siedział trochę zły bo przyjaciel dziś go wystawił. W końcu wstał i kiwnął głową na dwóch młodych braci bliźniaków, może to trochę go otrzeźwi.
Erin wyspał się i gdy tylko otworzył oczy zobaczył przy łóżku tacę z jedzeniem i ładny wisiorek zrobiony ze srebra bardzo delikatny. Do niego doczepiona była karteczka pięknym pismem informująca go że to ochrona przed tym strasznym elfam.
Chłopiec uśmiechnął się i zaczął jeść. Dopiero gdy zaspokoił głód jeszcze raz rozejrzał się po pokoju i zobaczył że na fotelu leżą jakieś ubrania. Z ciekawości podszedł do nich.
Materiał był miękki i delikatny. Koszula bardzo lekka ale też obcisła, w kolorze jasno niebieskim takim jak jego oczy. Spodnie również odsłaniały wiele ale były bardzo wygodne,zielone zobaczył że nigdzie nie ma butów ale on sam nigdy ich nie lubił więc gdy tylko założył wisiorek wyszedł z bezpiecznej sypialni by zwiedzić swój jak przypuszczał nowy dom.
Trochę było mu smutno że został sam ale przecież nie jest dzieckiem i sobie poradzi. Wiedział że nic się mu tu nie stanie, po prostu to czuł.
-Wspaniały prawda?- Chłopak od dłuższej chwili przyglądał się portretowi wysokiego ciemnowłosego mężczyzny gdy rozległ się za nim jakiś głos. Odwrócił się gwałtowne i zobaczył niewysokiego jasnowłosego chłopaka o czarnych oczach. Wyglądał jakby był mniej więcej w jego wieku ale przecież mógł mieć i tysiące lat- Ale nie jest dla ciebie ludzki chłopcze
-I tak też słyszałem. Jestem Erin- wyciągnął do niego rękę. Ten przez chwilę tylko się jej przyglądał a w końcu ujął ją w obie swoje
-A ja Kael Elf Słońca. A ty jesteś podopiecznym Lyf'a- znów zwrócili wzrok na portret- Calin. Boski Książę Wiatru ale zabił tylu mężczyzn. Ciebie też dopadnie jeśli tylko ściągniesz ten wisor. Nie sprawi ci bólu, nie gdy nie będziesz tego chciał ale...- zagryzł wargi- nie ważne ty nie masz się czym przejmować
-Jesteś pewny?- Zapytał Erin trochę przestraszony tym wszystkim- Wszyscy których tu spotykam mówią jaki jest niebezpieczny
-Osobiście cię ochronię- objął go po przyjacielsku- A teraz chodź zaprowadzę cię do Księżycowej Wody bo nie obraź się ale śmierdzisz
-No wiesz- obraził się sztucznie. Mimo że dopiero ci poznał elfa wydawało mu się że przyjaźnią się od lat co było dziwne bo wcześniej nigdy nikomu aż tak nie ufał- Co to Księżycowa Woda?- Zapytał gdy byli już za zakrętem
-Zobaczysz- powiedział tylko Kael i otworzył białe wysadzane czerwonymi kamieniami drzwi.
Errdil pokręcił tylko głową gdy zobaczył przyjaciela, który właśnie pozbywał się swoich nowych zdobyczy
-Ani słowa- warknął Calin zakrywając ciało- Idziesz do Wody?
-Chętnie- zgodził się młodszy elf- Twój brat ma zamiar wziąć pół elfkę. Chce cię prosić o błogosławieństwo. Wasz ojciec i jego matka już nie żyją a Vanja jest młodsza....
-To jego sprawa ale nie mogę się temu sprzeciwić. Jeśli tego chcę dam swoje pozwolenie chociaż was nie rozumiem. Ty też mówisz tylko o miłości.- prychnął cicho
-Kiedyś i ty to zrozumiesz przyjacielu- uśmiechnął się tajemniczo jasnowłosy elf i weszli do basenu z Księżycową Wodą.
Errdil zauważył niewysoką postać.Całkiem nagi młody chłopak jeszcze właśnie wymykał się drugim wyjściem z pomieszczenia. Wspaniały pomyślał. Nigdy jeszcze go tu nie spotkał ale postać zawróciła mu w głowie i pragnął dobiec do niego wciąż w ramiona i tak trwać. Wiedział że w końcu spotkał swoją bratnią duszę
-Kael- usłyszał głos przyjaciela- Pobiera nauki od Lyf'a. Za rok poślą go na Ziemię
-Nie jeśli ja mam coś do powiedzenia- Errdil zacisnął pięści i już wiedział co powinien zrobić- Kto jest nad nim?
-Tylko Lyf to elf Słońca jego rodzice odeszli gdy skończył 150 lat
-Dużo wiesz- spojrzał na Calin'a podejrzliwie
-Jestem zwierzchnikiem brata muszę wiedzieć takie rzeczy- rozebrał się do naga i wskoczył do wody.
Nagle jednak coś go tknęło i spojrzał na Magiczne Skały za którym wcześniej zniknął młody elf. Przez chwilę wydawało mu się że widzi ślicznego chłopca za którym jego dusza może tęsknić ale szybko otrząsnął się z tych myśli bo przecież on nie miał bratniej duszy a i nie mógł być to człowiek bo tylko on ich tu sprowadza i nigdy nie błąkają się po pałacu, no i nie są przecież dziećmi. Nie był całkiem potworem chociaż wielu uważało inaczej. Nigdy przez tysiące lat nie tknął dziecka, wolał też doświadczonych kochanków,z takimi było zabawniej.
-A więc ochrona działa- uśmiechnął się Erin gdy uciekli zanim niebezpieczny elf wszedł do pomieszczenia
-I tak miało być- i on się cieszył bo polubił chłopca- Chcesz zobaczyć ogrody?- Mimo wszystko dobrze byłoby go stąd zabrać
-Co tu właściwie robisz Lyf jest Elfem Ziemi a ty Słońca więc...
-Szkoli mnie żebym przejął jego obowiązki. Za rok poda mi imię człowieka którym będę się opiekować. Tak jak wcześniej on tobą ale to zawiłe. Najlepiej jak o tym poczytasz
-Tak zrobię- zamrugał oczami gdy zobaczył ogród. Drzewa były różnobarwne, niektóre wisiały w powietrzu nigdy nie widział też tak wspaniałych dużych kwiatów. Tylko trawa była jak w domu a przynajmniej tak mu się wydawało bo pod jego stopami zmieniała się w czyste złoto by znów po kilku chwilach być zwykłą trawą.
-Wiedziałem że ci się spodoba- Keal usiadł na słońcu Erin zrobił to samo i w milczeniu oglądali cuda wokół nich.
Było w nim tylko wygodne ale nie duże łóżko, szafka obok oraz pusty fotel, wszystko w ciemnych kolorach, ładne i wyglądało na kosztowne ale nie w jego guście.
Nagle usłyszał ciche skrzypnięcie i musiał ze zdumieniem przetrzeć oczy
-Hun?- Zapytał nie dowierzając, że znów widzie dawnego przyjaciela. A może jednak umarł?
-Właściwie mam nazywają mnie Lyf- uśmiechnął się do niego- i jesteś w moim domu- usiadł na łóżku ale chłopiec nic nie poczuł
-Nie rozumiem- jęknął Erin zdając sobie sprawę, że zaschło mu w ustach
-Opiekowałem się tobą bo takie dostałem rozkazy. Mama przed śmiercią chciała bym to zrobił. Czemu nie wiem, nigdy się na tym nie zastanawiałem ale od ciebie bije jakieś światło....Przepraszam zagalopowałem się- machnął ręką i pojawiła się w niej szklanka z sokiem którą podał swojemu podopiecznemu ten zaczął pić łapczywie ale nie spuścił z niego wzroku- Zdajesz sobie sprawę- zaczął znów Lyf- że nie jestem człowiekiem. Ty zawsze byłeś tak bardzo wrażliwy na to co magiczne. Ja jestem Elfem Ziemi. Nie jestem tak wysoko urodzony jak moja kuzynka Vanja ale mam pewne przywileje. W każdym razie uratowałem cię ale nie do końca wiedziałem co robić, nie potrafię uzdrawiać więc przeniosłem cię do mojego świata....Czy to rozumiesz?- Spojrzał na chłopca który zastygł w bez ruchu gdy ten zaczął mówić
-Trochę- przyznał Erin wciąż zagubiony- A co teraz będzie ze mną?
-Zostaniesz tu- Errdil zmaterializował się przed nimi- Nie wiem ludzie nie mogą tak sobie podróżować między światami, mógłbyś zginąć. Oczywiście jeśli chcesz poszukam jakiegoś....
-Zostaję!- Krzyknął nagle chłopiec, nawet się nad tym nie zastanawiając ale po co miałby wracać. Tu czuł się dużo lepiej i swobodniej niż kiedykolwiek w życiu- To znaczy jeśli nie sprawię kłopotu- spuścił wzrok zażenowany. Nowy mężczyzna był piękny inaczej nie dało się tego określić i biło od niego takie ciepło, spokój że chciał mieć go zawsze przy sobie
-Nie sprawisz- odpowiedzieli jednocześnie ale Errdil na chwilę zatrzymał wzrok na drugim elfie- Wszyscy będą ci przyjaźni- mówił dalej jasnowłosy- i mamy tylko jedną prośbę, trzymaj się z daleka od Calin'a- te słowa wypowiedział bardzo poważnie i Erin zrozumiał że z jakiegoś powodu jest to bardzo ważne
-Ja przecież nawet nie wiem kto to jest- powiedział spokojnie coraz bardziej zdziwiony i trochę przestraszony. Mógł przyjąć do wiadomości że jest winnym świecie, że magia istnieje a jego przyjaciel był elfem ale dziwne ostrzeżenie dało mu do myślenia bardziej niż wszystko inne.
-To Książę Wiatru niebezpieczny sadysta ale jest też najbardziej uwodzicielski z nas wszystkich, dam ci amulet który ostrzeże cię gdy będzie w pobliżu. Wasze spotkanie nie skończy się dla ciebie dobrze
-Obiecuję go nie spotkać- Erin chyba nie chciał spotkać tego kogoś. Zaczęła też boleć go głowa i przymknął oczy
-Śpij teraz maluszku- Lyf pogłaskał go po policzku- Errdil dostarczy ci ochronę gdy tylko się wyśpisz. Tamtego elfa już nie było ale przyjaciel użył drzwi.
Gdy tylko Erin został sam od razu zasnął.
Calin siedział na wygodnym fotelu sączył powoli piwo i przyglądał się z coraz większym znudzeniem jak pięciu najurodziwszych mężczyzn w klubie rywalizuje o jego uwagę, mimo że on już wiedział których zabierze ze sobą wciąż lubił takie zabawy. Dziś jednak nie miał nastroju.
Po prostu siedział trochę zły bo przyjaciel dziś go wystawił. W końcu wstał i kiwnął głową na dwóch młodych braci bliźniaków, może to trochę go otrzeźwi.
Erin wyspał się i gdy tylko otworzył oczy zobaczył przy łóżku tacę z jedzeniem i ładny wisiorek zrobiony ze srebra bardzo delikatny. Do niego doczepiona była karteczka pięknym pismem informująca go że to ochrona przed tym strasznym elfam.
Chłopiec uśmiechnął się i zaczął jeść. Dopiero gdy zaspokoił głód jeszcze raz rozejrzał się po pokoju i zobaczył że na fotelu leżą jakieś ubrania. Z ciekawości podszedł do nich.
Materiał był miękki i delikatny. Koszula bardzo lekka ale też obcisła, w kolorze jasno niebieskim takim jak jego oczy. Spodnie również odsłaniały wiele ale były bardzo wygodne,zielone zobaczył że nigdzie nie ma butów ale on sam nigdy ich nie lubił więc gdy tylko założył wisiorek wyszedł z bezpiecznej sypialni by zwiedzić swój jak przypuszczał nowy dom.
Trochę było mu smutno że został sam ale przecież nie jest dzieckiem i sobie poradzi. Wiedział że nic się mu tu nie stanie, po prostu to czuł.
-Wspaniały prawda?- Chłopak od dłuższej chwili przyglądał się portretowi wysokiego ciemnowłosego mężczyzny gdy rozległ się za nim jakiś głos. Odwrócił się gwałtowne i zobaczył niewysokiego jasnowłosego chłopaka o czarnych oczach. Wyglądał jakby był mniej więcej w jego wieku ale przecież mógł mieć i tysiące lat- Ale nie jest dla ciebie ludzki chłopcze
-I tak też słyszałem. Jestem Erin- wyciągnął do niego rękę. Ten przez chwilę tylko się jej przyglądał a w końcu ujął ją w obie swoje
-A ja Kael Elf Słońca. A ty jesteś podopiecznym Lyf'a- znów zwrócili wzrok na portret- Calin. Boski Książę Wiatru ale zabił tylu mężczyzn. Ciebie też dopadnie jeśli tylko ściągniesz ten wisor. Nie sprawi ci bólu, nie gdy nie będziesz tego chciał ale...- zagryzł wargi- nie ważne ty nie masz się czym przejmować
-Jesteś pewny?- Zapytał Erin trochę przestraszony tym wszystkim- Wszyscy których tu spotykam mówią jaki jest niebezpieczny
-Osobiście cię ochronię- objął go po przyjacielsku- A teraz chodź zaprowadzę cię do Księżycowej Wody bo nie obraź się ale śmierdzisz
-No wiesz- obraził się sztucznie. Mimo że dopiero ci poznał elfa wydawało mu się że przyjaźnią się od lat co było dziwne bo wcześniej nigdy nikomu aż tak nie ufał- Co to Księżycowa Woda?- Zapytał gdy byli już za zakrętem
-Zobaczysz- powiedział tylko Kael i otworzył białe wysadzane czerwonymi kamieniami drzwi.
Errdil pokręcił tylko głową gdy zobaczył przyjaciela, który właśnie pozbywał się swoich nowych zdobyczy
-Ani słowa- warknął Calin zakrywając ciało- Idziesz do Wody?
-Chętnie- zgodził się młodszy elf- Twój brat ma zamiar wziąć pół elfkę. Chce cię prosić o błogosławieństwo. Wasz ojciec i jego matka już nie żyją a Vanja jest młodsza....
-To jego sprawa ale nie mogę się temu sprzeciwić. Jeśli tego chcę dam swoje pozwolenie chociaż was nie rozumiem. Ty też mówisz tylko o miłości.- prychnął cicho
-Kiedyś i ty to zrozumiesz przyjacielu- uśmiechnął się tajemniczo jasnowłosy elf i weszli do basenu z Księżycową Wodą.
Errdil zauważył niewysoką postać.Całkiem nagi młody chłopak jeszcze właśnie wymykał się drugim wyjściem z pomieszczenia. Wspaniały pomyślał. Nigdy jeszcze go tu nie spotkał ale postać zawróciła mu w głowie i pragnął dobiec do niego wciąż w ramiona i tak trwać. Wiedział że w końcu spotkał swoją bratnią duszę
-Kael- usłyszał głos przyjaciela- Pobiera nauki od Lyf'a. Za rok poślą go na Ziemię
-Nie jeśli ja mam coś do powiedzenia- Errdil zacisnął pięści i już wiedział co powinien zrobić- Kto jest nad nim?
-Tylko Lyf to elf Słońca jego rodzice odeszli gdy skończył 150 lat
-Dużo wiesz- spojrzał na Calin'a podejrzliwie
-Jestem zwierzchnikiem brata muszę wiedzieć takie rzeczy- rozebrał się do naga i wskoczył do wody.
Nagle jednak coś go tknęło i spojrzał na Magiczne Skały za którym wcześniej zniknął młody elf. Przez chwilę wydawało mu się że widzi ślicznego chłopca za którym jego dusza może tęsknić ale szybko otrząsnął się z tych myśli bo przecież on nie miał bratniej duszy a i nie mógł być to człowiek bo tylko on ich tu sprowadza i nigdy nie błąkają się po pałacu, no i nie są przecież dziećmi. Nie był całkiem potworem chociaż wielu uważało inaczej. Nigdy przez tysiące lat nie tknął dziecka, wolał też doświadczonych kochanków,z takimi było zabawniej.
-A więc ochrona działa- uśmiechnął się Erin gdy uciekli zanim niebezpieczny elf wszedł do pomieszczenia
-I tak miało być- i on się cieszył bo polubił chłopca- Chcesz zobaczyć ogrody?- Mimo wszystko dobrze byłoby go stąd zabrać
-Co tu właściwie robisz Lyf jest Elfem Ziemi a ty Słońca więc...
-Szkoli mnie żebym przejął jego obowiązki. Za rok poda mi imię człowieka którym będę się opiekować. Tak jak wcześniej on tobą ale to zawiłe. Najlepiej jak o tym poczytasz
-Tak zrobię- zamrugał oczami gdy zobaczył ogród. Drzewa były różnobarwne, niektóre wisiały w powietrzu nigdy nie widział też tak wspaniałych dużych kwiatów. Tylko trawa była jak w domu a przynajmniej tak mu się wydawało bo pod jego stopami zmieniała się w czyste złoto by znów po kilku chwilach być zwykłą trawą.
-Wiedziałem że ci się spodoba- Keal usiadł na słońcu Erin zrobił to samo i w milczeniu oglądali cuda wokół nich.
piątek, 20 marca 2015
Prolog
Calin z Rodu Wiatru pochylał się nad swoim najnowszym kochankiem.
Nie miał już z niego pożytku. Ludzie tak szybko się kończyli, mimo to mężczyzna posłużył mu przez dwa tygodnie co stanowiło swojego rodzaju rekord.
Przystojny czarnowłosy mężczyzna o niemal białej skórze pokrytej kunsztownymi tatuażami, umięśniony o intensywnie zielonych oczach ze szpiczastymi oczami zarzucił na siebie błękitny lekki płaszcz i wyszedł z komnaty pogrążonej w całkowitej ciemności. Już nie interesował się zdobyczą i wiedział że czas poszukać nowej. Upodobał sobie ludzi bo nimi łatwo było manipulować a ich cierpienie również sprawiało mu przyjemność większą nawet niż uciechy ciała.
Był członkiem Wysokiej Rady, jednym z książąt i mógł sobie na to pozwolić.
Szedł teraz przez jasny korytarz po marmurowej posadce by spotkać się z przyjacielem Errdil był z Rodu Ognia, byli swoim zaprzeczeniem tamten szukał wśród ludzi Prawdziwej Miłości dla niego ona nie istniała. Różnili się też fizycznie ognisty elf był szczupłym młodzieńcem o jasnych włosach i czarnych jak noc oczach które ciągle się śmiały.
Dziś znów wyruszali do Świata Ludzi a to wymagało przygotowań.
Erin Watt nie miał dobrego dnia, właściwie on nie miał dobrego roku ani nawet dobrego życia. Odkąd pamiętał mieszkał tylko z surową ciotką i jej tak zwanym przyjacielem który wciąż do dręczył. Dręczyli go oboje chociaż każdy na swój sposób. Nie miał też żadnych przyjaciół a odkąd skończył 15 lat zdał sobie sprawę że nie interesują go dziewczyny, właściwie to nie powinno go zaskoczyć. Z jego wyglądem a miał tylko 150 cm wzrostu był szczupły jasnowłosy z dużymi niebieskimi oczami długimi rzęsami, miękkimi rysami i pełnymi ustami nie mogło być inaczej, no i jeszcze to imię jak dla panienki.
Gdy był mały uciekał w świat baśni miał bujną wyobraźnię i nie raz opowiadał że widzi w lesie czy na ulicy kogoś kogo nie powinno tam być.
Miał też wymyślonego przyjaciela ale to również nie skończyło się dla niego dobrze bo przestał go widzieć dopiero kilka miesięcy temu. Na dodatek to Hun, jak chłopak go nazwał sam się z nim rozstał mówiąc że jest już duży i sam sobie poradzi.
Od tego czasu Erin użalał się nas sobą i coraz więcej czasu spędzał z nosem w książkach. W małym Kanadyjskim miasteczku jeśli nie byłeś w bandzie chuliganów i tak nie było wiele do roboty.
Jedyną osobą z którą jeszcze rozmawiał była właścicielka antykwariatu dziwaczka która twierdziła że potrafi widzieć przyszłość.
Tego wieczoru wracał właśnie od pani Mey z nową książką pod pachą, wciąż podkładała mu pod nos mity, baśnie i romanse a on nie potrafił odmówić.
Zatrzymał się przed nowo otwartym sklepem ze sprzętem sportowym chyba tylko po to żeby udowodnić sobie że jest młodym mężczyzną i nagle poczuł silne uderzenie w głowę.
Ostatnie co pamiętał to rozmazana sylwetka dawnego wymyślonego towarzysza zabaw po czym ogarnęła go ciemność.
Lyf elf Ziemi opiekował się Ludzkim chłopcem bo tak nakazała mu matka. Lubił małego Erin'a ale gdy ten dorósł musiał go zostawić chociażby po to by tamten zaczął interesować się ludźmi, tak było zdrowiej, bezpieczniej.
Od czasu do czasu jednak zaglądał do podopiecznego i tak było też tego wieczoru. Właściwie to był też tu u Mey pół efki którą od jakiegoś czasu uwodził z różnym skutkiem.
Dobrze jednak się stało że poszedł za chłopcem bo wpadł on w niespodziewane tarapaty. Nie wiedząc co ma robić zabrał go do swojego domu w Świecie Elfów, tylko tam mógł mu pomóc bo przecież nie znał się na leczeniu, nie wiedział że przebywa tu też Calin, mimo że byli przyrodnimi braćmi ,bo elfy Wiatru często łączyły się z innymi, jakoś nigdy go nie polubił i starał się schodzić z drogi.
Nie miał już z niego pożytku. Ludzie tak szybko się kończyli, mimo to mężczyzna posłużył mu przez dwa tygodnie co stanowiło swojego rodzaju rekord.
Przystojny czarnowłosy mężczyzna o niemal białej skórze pokrytej kunsztownymi tatuażami, umięśniony o intensywnie zielonych oczach ze szpiczastymi oczami zarzucił na siebie błękitny lekki płaszcz i wyszedł z komnaty pogrążonej w całkowitej ciemności. Już nie interesował się zdobyczą i wiedział że czas poszukać nowej. Upodobał sobie ludzi bo nimi łatwo było manipulować a ich cierpienie również sprawiało mu przyjemność większą nawet niż uciechy ciała.
Był członkiem Wysokiej Rady, jednym z książąt i mógł sobie na to pozwolić.
Szedł teraz przez jasny korytarz po marmurowej posadce by spotkać się z przyjacielem Errdil był z Rodu Ognia, byli swoim zaprzeczeniem tamten szukał wśród ludzi Prawdziwej Miłości dla niego ona nie istniała. Różnili się też fizycznie ognisty elf był szczupłym młodzieńcem o jasnych włosach i czarnych jak noc oczach które ciągle się śmiały.
Dziś znów wyruszali do Świata Ludzi a to wymagało przygotowań.
Erin Watt nie miał dobrego dnia, właściwie on nie miał dobrego roku ani nawet dobrego życia. Odkąd pamiętał mieszkał tylko z surową ciotką i jej tak zwanym przyjacielem który wciąż do dręczył. Dręczyli go oboje chociaż każdy na swój sposób. Nie miał też żadnych przyjaciół a odkąd skończył 15 lat zdał sobie sprawę że nie interesują go dziewczyny, właściwie to nie powinno go zaskoczyć. Z jego wyglądem a miał tylko 150 cm wzrostu był szczupły jasnowłosy z dużymi niebieskimi oczami długimi rzęsami, miękkimi rysami i pełnymi ustami nie mogło być inaczej, no i jeszcze to imię jak dla panienki.
Gdy był mały uciekał w świat baśni miał bujną wyobraźnię i nie raz opowiadał że widzi w lesie czy na ulicy kogoś kogo nie powinno tam być.
Miał też wymyślonego przyjaciela ale to również nie skończyło się dla niego dobrze bo przestał go widzieć dopiero kilka miesięcy temu. Na dodatek to Hun, jak chłopak go nazwał sam się z nim rozstał mówiąc że jest już duży i sam sobie poradzi.
Od tego czasu Erin użalał się nas sobą i coraz więcej czasu spędzał z nosem w książkach. W małym Kanadyjskim miasteczku jeśli nie byłeś w bandzie chuliganów i tak nie było wiele do roboty.
Jedyną osobą z którą jeszcze rozmawiał była właścicielka antykwariatu dziwaczka która twierdziła że potrafi widzieć przyszłość.
Tego wieczoru wracał właśnie od pani Mey z nową książką pod pachą, wciąż podkładała mu pod nos mity, baśnie i romanse a on nie potrafił odmówić.
Zatrzymał się przed nowo otwartym sklepem ze sprzętem sportowym chyba tylko po to żeby udowodnić sobie że jest młodym mężczyzną i nagle poczuł silne uderzenie w głowę.
Ostatnie co pamiętał to rozmazana sylwetka dawnego wymyślonego towarzysza zabaw po czym ogarnęła go ciemność.
Lyf elf Ziemi opiekował się Ludzkim chłopcem bo tak nakazała mu matka. Lubił małego Erin'a ale gdy ten dorósł musiał go zostawić chociażby po to by tamten zaczął interesować się ludźmi, tak było zdrowiej, bezpieczniej.
Od czasu do czasu jednak zaglądał do podopiecznego i tak było też tego wieczoru. Właściwie to był też tu u Mey pół efki którą od jakiegoś czasu uwodził z różnym skutkiem.
Dobrze jednak się stało że poszedł za chłopcem bo wpadł on w niespodziewane tarapaty. Nie wiedząc co ma robić zabrał go do swojego domu w Świecie Elfów, tylko tam mógł mu pomóc bo przecież nie znał się na leczeniu, nie wiedział że przebywa tu też Calin, mimo że byli przyrodnimi braćmi ,bo elfy Wiatru często łączyły się z innymi, jakoś nigdy go nie polubił i starał się schodzić z drogi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)